Obecność w gremiach decyzyjnych międzynarodowych organizacji sportowych to nie tylko sukces zawodowy konkretnego oficjela. To także szansa na budowę zaplecza dla polityki sportowej i zagranicznej państwa oraz umacniania jego wizerunku na globalnej arenie.
Międzynarodowe organizacje sportowe w założeniu mają zajmować się przede wszystkim administrowaniem poszczególnymi dyscyplinami sportu: ustalają przepisy i zasady rywalizacji, organizują międzynarodowe zawody, sprawują nadzór nad krajowymi federacjami. Jednak z uwagi na to, że dysponują dużymi budżetami, a sport jest często wykorzystywany jako narzędzie polityczne, organizacje odgrywają też znaczącą rolę w polityce międzynarodowej – współpracując z rządami, decydując o przyznaniu największych imprez sportowych czy ograniczając starty na międzynarodowej arenie sportowcom z danego państwa.
Obie te funkcje – redukując je na potrzeby niniejszego tekstu do „sportowej” i „politycznej” – sprawiają, że stanowiska w tych organizacjach są prestiżowe, pożądane i wpływowe.
Nie tylko prestiż
Z perspektywy państwa, silna reprezentacja w międzynarodowych strukturach to przede wszystkim sposób na reprezentowanie interesów polskich sportowców, klubów i związków. Ale to też obecność przy stołach decyzyjnych w kwestiach politycznych – dotyczących chociażby nakładania sankcji na Rosję.
Obecnie grono polskich przedstawicieli w najważniejszych organach decyzyjnych sportów z rodziny olimpijskiej oraz istotnych instytucji zajmujących się nadzorem nad przestrzeganiem międzynarodowego prawa sportowego i antydopingowego liczy zaledwie kilka osób.
- Witold Bańka – Prezydent Światowej Agencji Antydopingowej (WADA),
- Maja Włoszczowska – członkini MKOl oraz członkini komitetu zarządzającego Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI),
- Tomasz Chamera – wiceprezydent World Sailing (WS),
- Agata Lang-Lelangue – członkini komitetu zarządzającego Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI)
- Marta Zawadzka – członkini zarządu Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie (IIHF)
- Piotr Wilkoński – członek zarządu Międzynarodowej Federacja Hokeja na Trawie (FIH)
- Otylia Jędrzejczak – członkini Biura World Aquatics (WA)
- Dariusz Mioduski – członek Międzynarodowego Trybunały ds. Sportu (ICAS)
Wszyscy zostali wybrani przez przedstawicieli poszczególnych organizacji i wszyscy pełnią funkcje kadencyjne – co oznacza konieczność uzyskania kolejnego poparcia w przypadku chęci ubiegania się o pozostanie na stanowisku.
Oczywiście nie są to wszyscy polscy przedstawiciele w organizacjach międzynarodowych. Kilkudziesięciu kolejnych zasiada w różnorakich komisjach i innych organach, funkcjonujących w ramach poszczególnych europejskich i światowych federacji. Najważniejszymi pozostają jednak funkcje w gremiach decyzyjnych – a tam przedstawicieli Polski jest niewielu.
Polska a inni
W rankingu Sportowe Soft Power 2025 wyliczyliśmy, że najwięcej oficjeli na decyzyjnych stanowiskach miały na początku 2025 roku USA, Wielka Brytania, Kanada, Australia, Włochy, Hiszpania, Francja i Japonia. Relatywnie liczną grupę miała Szwecja (dwukrotnie więcej przedstawicieli niż Polska) i Nowa Zelandia, choć akurat jej zasób to w dużej mierze rezultat uwzględniania w podziale wielu stanowisk klucza geograficznego, na czym Nowa Zelandia zyskuje, jako drugie po Australii największe państwo Oceanii.
Na uwagę zasługuje coraz większa liczba przedstawicieli Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, co odzwierciedla rosnące znaczenie tych państw w międzynarodowym sporcie.
Zgodnie ze statutami poszczególnych organizacji, pełniący w nich funkcje działacze reprezentują interesy tychże organizacji (podobnie jak chociażby unijni komisarze mają działać na rzecz Unii Europejskiej, a nie poszczególnych państw członkowskich). Trudno jednak zakładać, że wybrana na dane stanowisko osoba nagle wyzbywa się swojego narodowego „software’u” i będzie myśleć jedynie w kategoriach dobra ogólnego wszystkich federacji krajowych i zrzeszającej je instytucji nadrzędnej. Dobrze było to widać w przypadku debat i głosowań nt. sankcji na rosyjskich sportowców – linie podziału głosów działaczy pokrywały się najczęściej z liniami politycznych sympatii i interesów państw ich pochodzenia.
Niewielka liczba oficjeli oznacza na mniejszy wpływ na istotne decyzje, takie jak przyznawanie praw do organizacji wielkich imprez czy wspomniane już kształtowanie polityki sankcji. W obecnej sytuacji polski sport ma też ograniczoną możliwość lobbowania w sprawach regulaminowych i finansowych, co osłabia naszą pozycję w globalnym ekosystemie.
Dlaczego jest nas tak mało?
Polska nie wypracowała dotąd systemowego mechanizmu promowania swoich kandydatów. Związki sportowe często nie wykazują wystarczającej inicjatywy i nie próbują wysłać do międzynarodowych struktur swoich kandydatów. Nie monitorują też kalendarza wyborczego.
W wielu przypadkach jest to efekt braku odpowiednich ludzi. Doświadczeni działacze nie chcą ryzykować kariery w kraju na rzecz niepewnych działań za granicą. Brakuje kompetencji językowych i menadżerskich.
Wsparcie mogłoby – a zdaniem chociażby Witolda Bańki nawet powinno – przyjść ze struktur ministerialnych: ministerstwa sportu i ministerstwa spraw zagranicznych.
– Musi być wola, muszą być umiejętności, pewne zdolności i taki, powiedzmy, ciąg na bramkę, używając terminologii sportowej. Ale przede wszystkim też trzeba wiedzieć, że to jednak jest twarda polityka. Ktoś cię musi wybrać, ktoś cię musi wypromować, ktoś cię musi wesprzeć i nikomu za piękne oczy nie daje się pozycji na arenie międzynarodowej. Musi być wewnętrzna siła, aby trochę się rozpychać tymi łokciami i kandydować, czego w polskim sporcie też brakuje. Jak spoglądam na naszych działaczy sportowych, no to nie wygląda to dobrze, mówiąc znowu delikatnie – mówił mi prezes WADA w rozmowie na XYZ.pl
– To jest słabość polskiej dyplomacji od wielu lat. Myślę, że to jest duże zaniedbanie, że jako Polska nie mamy takiego systemu lobbingu, systemu wsparcia, nawet takiego systemu wymiany poparcia, skoordynowanego na poziomie MSZ-u. Czy monitoringu, gdzie są wakaty. Wciąż przeznaczamy stosunkowo niewielkie środki na promocję, na dyplomację. Jeśli chcemy odgrywać na tej geopolitycznej arenie większą rolę jako kraj, no to to się musi zmienić – dodawał Witold Bańka.
– Powinna nastąpić wielka zmiana w mentalności osób odpowiedzialnych za dyplomację. Naszych rodaków po prostu musimy pchać do tych instytucji międzynarodowych, kandydować, nie obawiać się. Owszem, możemy przegrywać wybory raz, drugi, trzeci. Ale trzeba próbować. I w pewnym momencie, jeśli zmieni się mentalność, zmieni się podejście i system wsparcia dla polskich
kandydatur, to będziemy bardziej obecni, a wtedy tworzy się soft power. Jeśli jesteśmy, szefujemy organizację międzynarodową, to mamy kontakty, mamy możliwości wyrażania swoich poglądów, prezentowania. Ja mówię to z własnego doświadczenia. Jeśli spotykam się z premierami, z głowami państw, to część rozmowy dotyczy polityki antytopingowej, ale spora część to są rozmowy o Polsce, o relacjach między poszczególnymi krajami. A więc jest możliwość pracy na rzecz Polski, pokazania, że nasz kraj liczy się na arenie międzynarodowej albo powinien się liczyć – przekonywał Witold Bańka.
Co robić?
Z słów Witold Bańki płyną konkretne wskazówki. Na ich bazie, a także na podstawie własnych obserwacji i doświadczeniach innych państw, można przedstawić konkretne rekomendacje tego, jak poprawić obecny stan rzeczy.
1. Budowa strategii dyplomacji sportowej
Dyplomacja sportowa to element wciąż nie do końca dostrzegalny przez polskich decydentów. Wymyka się z radarów zarówno MSZ jak i MSiT. Tymczasem współpraca obu tych resortów jest niezbędna, by sport mógł być w pełni wykorzystany jako narzędzie polskiej dyplomacji i instrument budowy polskiego wizerunku. W ramach strategii powinno znaleźć się miejsce dla przygotowanie skoordynowanej polityki promowanie polskich przedstawicieli w organizacjach międzynarodowych.
2. Monitoring sytuacji w organizacjach międzynarodowych
Wybór odpowiedniego kandydata, przygotowanie go, a także skuteczne przeprowadzenie kampanii, to proces wymagający czasu. Dlatego też niezbędne jest stworzenie kalendarza wyborczego, który pozwoli na koncentrację sił i środków na danych celach w danym czasie. Monitoring powinien obejmować także analizę kontrkandydatów.
3. Budowa sojuszy międzynarodowych
Obecna w polityce międzynarodowej zasada quid pro quo obowiązuje także w przypadku wyborów na stanowiska w instytucjach sportowych. Współpraca z poszczególnymi państwami powinna obejmować również wzajemne popieranie swoich kandydatów i wzajemną pomoc w realizacji swoich interesów w zakresie sportu.
4. Program „Drugiej Kariery” sportowych mistrzów
Szczególną estymą w środowisku międzynarodowych cieszą się sportowcy – zarówno obecna przewodnicząca MKOl Kirsty Coventry jak i jej poprzednik Thomas Bach to mistrzowie olimpijscy. Nie jest to oczywiście regułą (patrz Gianni Infantino w FIFA) ani gwarancją sukcesu (Sebastian Coe przepadł w wyborach na szefa MKOl), ale sukcesy sportowe i zdobyte w trakcie sportowej kariery kontakty, to cenny kapitał startowy. Byłym sportowcom należałoby umożliwić nabycie dodatkowych kompetencji: menadżerskich, dyplomatycznych, prawnych, administracyjnych.
5. Profilowanie kandydatów
Przygotowanie programu/kursu, który pozwoli działaczom sportowym poszerzyć swoje kompetencje i zyskać pewność siebie do rozpoczęcia pracy w strukturach międzynarodowych. W kursach tych mogliby też uczestniczyć byli sportowcy czy dyplomaci. Obejmowałyby one szkolenia z komunikacji, przygotowanie do wystąpień publicznych, etykietę dyplomatyczną.
6. Taktyka krok po kroku
Trudno wprowadzić na wysokie i eksponowane stanowisko osobę „z zewnątrz”. Istotne jest, by na początku stawiać na promowanie swoich przedstawicieli do komisji i innych organów, które funkcjonują w ramach organizacji międzynarodowych. Nabyte tam doświadczenie i kontakty do baza pod ubieganie się o bardzie decyzyjne stanowiska.
Obecność polskich działaczy w międzynarodowych organizacjach sportowych jest obecnie niewystarczająca w stosunku do ambicji i potencjału Polski. Wzrost ich liczby wymaga jednak przejścia od działań ad hoc do spójnej, systemowej strategii opartej na profesjonalnej identyfikacji i kształceniu kandydatów, świadomej dyplomacji i budowaniu międzynarodowych koalicji oraz wykorzystaniu autorytetu byłych sportowców.


