Igrzyska olimpijskie we Włoszech zmierzają do końca. Rosjanie i Białorusini nie startują na nich pod własnymi flagami, ale rosyjskich wątków na igrzyskach nie brakuje. Podobnie jak historii związanych z innymi państwami obszaru poradzieckiego. O tym piszemy w specjalnym wydaniu cyklu „Co słychać na Wschodzie”
„Co słychać na Wschodzie?” to przegląd okołosportowych wydarzeń w Rosji i w innych państwach obszaru postradzieckiego. Autorem cyklu jest Bartłomiej Banasiewicz
Rosjanie do tej pory nie zdobyli medalu na tych igrzyskach. Najlepiej zaprezentował się Sawelij Korostielow, który w biegu łączonym 10 + 10 km zajął 4. miejsce, a do podium zabrakło mu zaledwie 1,5 sekundy. 22-letni zawodnik w przeszłości był dwukrotnie mistrzem świata juniorów.
To jeden z pierwszych rosyjskich sportowców startujących w zawodach pod egidą FIS, któremu po zawieszeniu w 2022 pozwolono na starty w statusie neutralnym (w grudniu 2025 roku). W ciągu miesiąca udało mu się kilkukrotnie zameldować w czołowej 10 Pucharu Świata, a także zająć 8. miejsce w klasyfikacji generalnej Tour de Ski. Dobre występy umożliwiły mu kwalifikację na igrzyska jako jeden z 13 rosyjskich sportowców na tej imprezie. Na igrzyskach, tak jak reszta zawodników z tego kraju startuje jako Indywidualny Neutralny Atleta (AIN).
Przyznanie statusu neutralnego Korostielowowi jest dość kontrowersyjne. Według BBC Sport ma on powiązania ze środowiskami popierającymi prowadzoną przez Władimira Putina politykę, a jego aktywność w mediach społecznościowych ma wpisywać się w rosyjską, prowojenną narrację. Jak wiemy, przyznawanie statusu neutralnego sportowcom jest bardzo niejasne – możemy się więc domyślać, że nie został on dokładnie prześwietlony. Po biegu, w którym zajął 4. miejsce, Korostielow stwierdził, że czuje spory niedosyt.
– Jestem szczęśliwy, że mogę walczyć o medale, ale bardzo smutny, że jestem czwarty. To najgorsze miejsce w takiej sytuacji. Myślę, że to mój najlepszy wynik. Jestem szczęśliwy, ale jednocześnie smutny. Gdyby to był Puchar Świata, byłbym po prostu szczęśliwy, ale to są igrzyska olimpijskie, a na podium jest tylko trzy miejsca – powiedział Rosjanin w wywiadzie dla norweskiej stacji NRK.
***
Inny warty odnotowania rezultat to 6. miejsce Piotra Gumennika w rywalizacji łyżwiarzy figurowych. Gumennik to inny ze sportowców, którego neutralność także była kwestionowana przez BBC Sport. Jego trenerem był bowiem ostatnio Ilja Awerbucha, który według Ukraińców pełni funkcję „Ambasadora sportu na Krymie”. Brał udział w wydarzeniach na licznych okupowanych terytoriach oraz organizował występy dla rodzin rosyjskich żołnierzy.
Występ Gumennika z trybun oglądał natomiast Anton Sicharulidze. To jeden z nielicznych rosyjskich działaczy, który wybrał się do Włoch. Szef Rosyjskiej Federacji Łyżwiarstwa Figurowego został zauważony w Mediolanie. Spotkał się z grupą kibiców, którzy przygotowali transparenty wspierające Gumennika. Działacze i oficjele rosyjscy nie są oficjalnie akredytowani ani zapraszani przez MKOl na zawody sportowe.
***
Włoski snowboardzista na igrzyskach występował z rosyjską flagą na kasku. Roland Fischnaller, startujący w slalomie równoległym mężczyzn ozdobił swój sprzęt flagami krajów, w których brał udział w igrzyskach. Na kasku znalazły się również rosyjskie barwy, gdyż startował on w igrzyskach olimpijskich w Soczi w 2014 roku.
***
Amerykański łyżwiarz Emery Lehman posiłkował się w trakcie igrzysk rosyjskimi jogurtami. Na Instagramie wstawił zdjęcie swojej lodówki w wiosce olimpijskiej. Uważni Rosjanie zauważyli na półkach opakowania popularnego produktu w ich kraju – jogurtu Prostokwaszyno (Простоквашино).
Co znajduje się na opakowaniu produktu? To kot Matroskin ze słynnej bajki „Prostokwaszyno”, powstałej jeszcze w czasach radzieckich. Co ciekawe, nadal jest ona obecna w rosyjskiej kulturze – powstają bowiem nowe odcinki. Ostatnio w tej animacji pojawiła się nawet postać samego Władimira Putina.
W odcinku noworocznym pies Szarik i kot Matroskin udają się na Plac Czerwony, aby zobaczyć, czy coroczne orędzie Putina nagrywane jest na żywo. Tam spotykają prezydenta Rosji, który okazuje się być fanem bajki „Prostokwaszyno”. Następnie dwójka bohaterów towarzyszy Putinowi podczas wygłaszania mowy z okazji Nowego Roku. Prezydent Rosji pojawił się nieprzypadkowo – tak jest budowany jego pozytywny wizerunek także wśród najmłodszych.
***
Jak Rosjanie próbują pokazać swoją obecność na igrzyskach? Między innymi poprzez doping z trybun, wnoszenie flag czy szukanie rosyjskich symboli we Włoszech. Oto kilka przykładów przedstawiających to, o czym piszą rosyjskie media
Zdjęcia rosyjskich kibiców, którzy dopingowali Sawelija Korostielowa. Na trybunach we Włoszech sporo jest rosyjskich symboli. W kilku miejscach widzimy rosyjskie flagi. Jeden z fanów założył natomiast czapkę z sierpem i młotem.
Flaga Rosji została wywieszona także przed hokejowym meczem Czeszek z Amerykankami. Została ona ostatecznie zdjęta przez osobę z czeskiego sztabu.
W trakcie występu łyżwiarza figurowego Piotra Gumiennika na trybunach pojawiła się rosyjska flaga. Wniosła ją rodzina Rosjan mieszkających we Włoszech. Udzielili oni już komentarza w mediach – stwierdzili, że ochrona pozwoliła im wnieść flagę, ostrzegając, że może się to nie spodobać innym kibicom.
Rosjanie uważają, że mimo zakazu startu z symbolami narodowymi i ograniczonej liczbie zawodników każdy o nich pamięta, a część chce ich powrotu już teraz. Bardzo dużo takich komentarzy pojawia się zarówno w mediach tradycyjnych, jak i social mediach. Internauci publikują zdjęcia z metra w Mediolanie, gdzie wspomina się o ich sukcesach sprzed lat. To fragment jednego z programów w telewizji Match TV, gdzie przypominano o potędze w sportach zimowych.
***
Władimir Samojłow jest jednym z kadrowiczów Polski na zimowych igrzyskach olimpijskich. Nasz kraj reprezentuje od 2021 roku – wcześniej startował w barwach Rosji. W trakcie imprezy łyżwiarz figurowy udzielił wywiadu rosyjskiemu serwisowi Sport Express. O czy mówił Samojłow?
– O języku, jakiego używa się na co dzień w kadrze: Jest to mieszkanka języków. Wiele osób rozumie rosyjski, a wielu mówi po polsku. Po prostu jest taka mieszanka trzech języków: rosyjskiego, angielskiego i polskiego
– O tym, jak się czuję po kilku latach mieszkania w Polsce: Pojawiło się wielu znajomych, przyjaciół – jest z kim rozmawiać. Ogólnie rzecz biorąc, po kilku latach wszystko stało się prostsze i łatwiejsze.
– O finansach: Wystarczy na życie. Polska federacja bardzo mi pomaga we wszystkim. Mam bardzo duże wsparcie finansowe – od opłacenia zawodów po opłacenie zakwaterowania. Starają się też wypłacać jakieś stypendia. Bardzo pomagają.
– O stosunku Polaków do niego: Odkąd przeprowadziłem się kilka lat temu jest do mnie dobre nastawienie. Nie pamiętam nic złego. I wszyscy Rosjanie w Polsce zawsze byli dobrze traktowani.
– O tym, czy jest zadowolony ze zmiany obywatelstwa: Tak. Wszystko się zmieniło na lepsze lepsze. Skoro tak czuję to znaczy, że tak trzeba było tak zrobić. Nigdy nie żałowałem swojej decyzji.
– O tym, czy zna się z Piotrem Gumennikiem (reprezentant Rosji na igrzyskach): Tak, w Rosji widzieliśmy się wiele razy. Mogę powiedzieć, że ostatni raz był jednak dawno temu. W trakcie ostatnich dwóch sezonów, kiedy jeździłem w barwach Rosji już się nie widzieliśmy. Pamiętam go jako małego chłopca z krótką fryzurą. Miał wtedy piętnaście lat. Tak naprawdę chciałbym się z nim teraz spotkać. Ciekawe czy mnie rozpozna.
Samojłow w wywiadzie nie powiedział nic kontrowersyjnego o Polsce. Co więcej, bardzo chwalił nasz kraj i podejście do niego. Stwierdził, że zawsze może liczyć na naszą federację. Zarazem jednak pokazał, że nie stracił zainteresowania Rosją. Nadal śledzi zawodników z tamtego kraju, a także chętnie spotkałby się z tamtejszym łyżwiarzem (o którym BBC Sport stwierdziło, że nie powinien otrzymać statusu neutralnego).
Przypomnę, że w trakcie igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku wywiadu temu samemu rosyjskiemu serwisowi udzielił Wilfriedo Leon.
***
Łotwa na terenie swojego kraju wprowadziła najbardziej surowe przepisy dotyczące rosyjskich sportowców – niezależnie od ich poglądów nie mogą oni bowiem startować na terenie tego państwa. To powoduje, że także Łotewski Komitet Olimpijski podjął pewne działania w związku z imprezą we Włoszech. Nakazał sportowcom unikania kontaktów z Rosjanami w trakcie zimowych igrzysk olimpijskich (poza oficjalnymi ceremoniami). Ponadto łotewskie stacje telewizyjne starają się nie pokazywać występów rosyjskich sportowców na igrzyskach.
Biathlonistę pochodzenia rosyjskiego, Edgarsa Mise przed igrzyskami spotkała natomiast nieprzyjemna sytuacja. Był on bowiem szczegółowo sprawdzany, gdyż Łotysze chcieli sprawdzić jego obecne poglądy polityczne. Mise urodził się w Moskwie i do 19. roku życia trenował w Rosji. Startuje on w barwach Łotwy od 2018 roku, a po 2022 roku zrzekł się drugiego obywatelstwa. Mimo to i przed igrzyskami musiał się tłumaczyć władzom Łotewskiego Komitetu Olimpijskiego m.in. ze względu na rodziców, którzy mieszkają nadal w Moskwie. Ostatecznie nie stwierdzono, aby prezentował on prorosyjskie poglądy i dopuszczono go do wyjazdu na igrzyska we Włoszech.
***
Władysław Heraskewycz nie został dopuszczony do startu w rywalizacji skeletonistów. MKOl zezwolił mu na treningi w kasku z wizerunkami 20 zabitych w czasie wojny z Rosją ukraińskich sportowców, ale nie zgodził się, by w nim startował. Zezwolono mu jedynie na występ z czarną opaską (formalnie zakazaną), jednak Heraskewycz nie przyjął tych warunków i tym samym został zdyskwalifikowany. MKOl podejmując taką decyzję podkreślał, że sprzęt „nie jest zgodny” z Kartą Olimpijską i nie może być używany podczas zawodów. Heraskewycz złożył odwołanie od tej decyzji do Międzynarodowego Trybunału ds. Sportu (CAS), które jednakże zostało odrzucone.
Za Heraskewyczem wstawiło się wielu polityków, także spoza Ukrainy (w tym prezydent Łotwy), a także reprezentacja Litwy i Łotwy startująca na tychże igrzyskach. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odznaczył wykluczonego ze startu na igrzyskach olimpijskich skeletonistę Orderem Wolności. Stwierdził ponadto, że jego działania mają na celu osiągnięcie pokoju.
Temat kasku ukraińskiego sportowca stał się elementem szerokiej dyskusji – wiele osób zarzucało MKOl-owi hipokryzję oraz brak możliwości przypominania o zbrodniach popełnionych przez Rosjan.
Heraskewycz od lat przypomina światu o cierpieniu Ukraińców.Pierwszy raz apelował do międzynarodowych sumień już na igrzyskach w 2022 – gdy rosyjskie wojska gromadziły się u granic Ukrainy pokazał do kamery hasło „No war in Ukraine”. Tym MKOl też się zajął, ale ostatecznie uznał, że było to uniwersalne wezwanie do pokoju.
To nie jedyny przypadek, gdy MKOl ograniczał w działaniach ukraińskich sportowców. Przykładowo zakazał ukraińskiej narciarce startów w kasku z napisem „Be brave like Ukrainians” na igrzyskach we Włoszech. Według MKOl kask Kateryny Kotsar miał zawierać treści polityczne. Kotsar przekazała ukraińskim mediom, że usunęła napis i pozostawiła na kasku tylko flagę Ukrainy. Warto dodać, że zawodniczka startowała w tym kasku od kilku lat i do tej pory FIS nie robił jej żadnych problemów.
Z kolei Ołeh Handej, który startował w biegu na 1500 metrów w short trackunie mógł wystąpić w kasku z cytatem ukraińskiej pisarki Liny Kostenko. Napis miał być według MKOl przykładem „propagandy wojennej”. Handej dostosował się do decyji MKOl-u.
***
Chorąża reprezentacji Mołdawii, 18-letnia biegaczka narciarska Jelizawieta Chłusowiczi, została oskarżona o członkostwo w prokremlowskich grupach propagandowych w rosyjskim serwisie społecznościowym VKontakte, takich jak m.in. „ARMIA ROSYJSKA – RAPORTY NWO”, „JESTEŚMY ZA PUTINEM | PATRIOCI ROSI”, „Raporty NWO | Armia | Rosja”. Po tym, jak media zaczęły ujawniać szczegóły skandalu zawodniczka zmieniła nazwę profilu na „Natalia L” i opuściła wszystkie kontrowersyjne grupy, a następnie dezaktywowała konto.
12 lutego, kilka mołdawskich federacji sportowych – Mołdawska Federacja Biathlonu, Mołdawska Federacja Narciarska oraz Mołdawska Federacja Saneczkarstwa opublikowały wspólne oświadczenie.
– Historia Jelizawiety Chłusowiczi była zniekształcona w przestrzeni publicznej. Nie jest ona „naturalizowaną Mołdawiankąm tak jak niektórzy spekulują, lecz posiada obywatelstwo naszego kraju od urodzenia. Jest córką Natalii Lewczenkowej, sportsmenki, która zapisała się w historii Mołdawii, zajmując 8. miejsce na igrzyskach olimpijskich w Turynie w 2006 roku – 20 lat temu! Oskarżanie 18-letniej dziewczyny, która trenuje w Mołdawii i całkowicie zerwała wszelkie więzi z Federacją Rosyjską, na podstawie zrzutów ekranu z ewidentnie sfałszowanych kont w mediach społecznościowych to kłamstwo. Przeprowadziliśmy wewnętrzne kontrole, które wykazały, że te konta były częścią sztucznie wywołanego skandalu mającego na celu popsucie nastrojów w naszej kadrze – napisano w oświadczeniu.
Ustalenia dziennikarzy jednego z mołdawskich portali wskazują, że wbrew opublikowanemu oświadczeniu Chłusowiczi nie zerwała całkowicie wszelkich powiązań z Rosją: „w ciągu ostatniego 1,5 roku przebywała w domu, w Rosji, z rodzicami (…) przez 1,5 miesiąca”. Na pytanie o kontrowersyjną aktywność w serwisie VKontakte zawodniczka przyznała najpierw, że przestała korzystać z platformy w 2019 r., by następnie stwierdzić, że korzysta nadal z konta razem z mamą: „Obie mamy do niego dostęp i być może ona widziała te posty”.
Dziennikarze ustalili, że sugerowana przez Chłusowiczi „możliwość natychmiastowej subskrypcji grupy po przeczytaniu wiadomości, która pojawia się w rekomendacjach” jest co najmniej mało prawdopodobna, tj. wymaga od użytkownika serwisu wyraźnego naciśnięcia specjalnego pola. Zapytany o komentarz do sprawy sekretarz Mołdawskiej Federacji Biathlonu Petru Bria wskazał jednak, iż, po zbadaniu sprawy przez specjalistów potwierdzono, że konto Chłusowiczi nie było w ostatnim czasie odwiedzane z Włoch, gdzie przebywała (wraz z mamą) biegaczka.
Urodzona w Smoleńsku Chłusowiczi reprezentuje barwy Mołdawii, podobnie jak jej matka – Natalia Lewczenkowa, była biathlonistka, mistrzyni Europy w biegu indywidualnym z 2008 r. i chorąża reprezentacji Mołdawii na ZIO 2006 w Turynie.
Warto dodać, że sytuacja związana z Rosjanami reprezentującymi Mołdawię już wcześniej wzbudzała kontrowersję. Przewodniczący Mołdawskiej Federacji Zapasów Ivan Gheorghiu wcześniej wyraził niezadowolenie z faktu, że Mołdawia jest reprezentowana na zimowych igrzyskach olimpijskich przez kilku rosyjskich sportowców.
– W Mediolanie paradowali z flagą naszego kraju, na której w innych okolicznościach wycierali by sobie stopy – powiedział Gheorghiu, między innymi.
Łącznie Mołdawia jest reprezentowana na igrzyskach olimpijskich we Włoszech przez pięciu sportowców. Część z nich to to Rosjanie po zmianie obywatelstwa – biathloniści Alina Stremous, Paweł Magasejew i Maksim Makarow.
***
Na igrzyskach zimowych występują także reprezentanci Gruzji, którzy mogli liczyć na doping także ze strony rodzimy polityków. Występy łyżwiarzy figurowych, z których większość to Rosjanie po zmianie obywatelstwa oglądał prezydent Gruzji Micheil Kawelaszwili.
– Cała Gruzja jest dumna, że nasza flaga powiewa obok tak dużych i odnoszących sukcesy krajów, . Mamy nadzieję, że te igrzyska olimpijskie przyniosą historyczny wynik – powiedział Kawelaszwili.
We Włoszech Kawelaszwili spotkał się z przywódcami innych państw, a także wpływowymi politykami – takimi jak m.in. J.D. Vance czy Marco Rubio.
Inaczej natomiast na występy na igrzyskach zareagował były prezydent Micheil Saakaszwili. Zwrócił uwagę, że większość kadry stanowią bowiem Rosjanie.
– Skład gruzińskiej reprezentacji na igrzyskach olimpijskich jest absolutnie haniebny. Spośród ośmiu sportowców sześciu to przedstawiciele rosyjskiego sportu lub osoby z nim ściśle związane. Gruzińską flagę podczas ceremonii otwarcia niosła córka Eteriego Tutberidze. Apeluję do reszty świata, by nie postrzegała tej drużyny jako reprezentantów Gruzji. Zachęcam Gruzinów, by zrozumieli, że to nie jest wasza drużyna – napisał Saakaszkwili w mediach społecznościowych.
***
Michaił Szajdorow został odznaczony przez prezydenta Kazachstanu. Łyżwiarz figurowy sprawił niemałą sensację zdobywając złoto na igrzyskach, pokonując między innymi Ilję Malinina. Jest on pierwszym indywidualnym złotym medalistą z Kazachstanu od igrzysk w Lillehammer w 1994 roku. Wówczas Władimir Smirnow zajął 1 miejsce w biegu na 50 km.
– Kasym-Żomart Tokajew pogratulował Michaiłowi Szajdorowowi złotego medalu na zimowych igrzyskach olimpijskich. Pierwszy w historii kazachskiego sportu złoty medal w łyżwiarstwie figurowym to wielki sukces o historycznym znaczeniu. Prezydent postanowił odznaczyć Michaiła Szajdorowa Orderem Barys II stopnia – poinformowało biuro prasowe prezydenta.
***
Władimir Semirunni zdobył srebrny medal olimpijski w biegu na 10000 metrów w łyżwiarstwie szybkim. Semirunni startował dawniej w barwach Rosji, z której wyjechał w 2023 roku. Wówczas zdecydował się na treningi i starty dla Polski, mając do wyboru także inne reprezentacje – np. Holandię i Kazachstan. Obywatelstwo naszego kraju otrzymał w 2025 roku, dzięki czemu mogliśmy oglądać jego medal na igrzyskach.
Semirunni to pierwszy naturalizowany sportowiec, który zdobył dla Polski medal zimowych igrzysk olimpijskich.
Jest on na obecną chwilę jedynym byłym Rosjaninem, który po 24 lutego 2022 roku zdecydował się na zmianę obywatelstwa sportowego i zdobył medal na igrzyskach. O takich sportowcach pisaliśmy wcześniej w innym artykule na stronie Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej.
Po sukcesie Semirunniego pojawiły się krytyczne komentarze wobec jego postawy w rosyjskich mediach (choć nieliczne). Oto jeden z nich.
– Semirunni musiał podpisać specjalny dokument, w którym stwierdzał, że nie jest sponsorowany przez Rosjan, nie ma nic wspólnego z armią rosyjską i nie wspiera specjalnej operacji wojskowej. Sportowiec podpisywał wszystko. Zapomniał, że jego treningi od dzieciństwa były opłacane przez rząd rosyjski i podatników (…) Smutne jest to, że zdrada Semirunniego była całkowicie bezsensowna. Mógł uniknąć upokorzenia, ulegania się i opuszczania treningów, a potem, wraz z byłymi partnerami, spokojnie uzyskać wstęp na Igrzyska. Być może wtedy wyniki byłyby jeszcze lepsze. Ale sportowiec wybrał inną, jak mu się wtedy wydawało, łatwiejszą drogę.
Warto dodać, że Semirunni udzielał wywiadów rosyjskim mediom (i to dość pogłębionych) jeszcze w 2025 roku. Wtedy, mimo zmiany reprezentacji, raczej go nie oceniano źle. W wywiadach mówił o naszym kraju oczywiście w bardzo dobrych słowach. Zarazem jednak stwierdził powiedział kilka ciekawych rzeczy związanych z Rosją:
– Stwierdził, że tęskni za krewnymi i przyjaciółmi, którzy zostali w Rosji. Chciałby także znowu jeść w rosyjskich restauracjach (według niego tam jest pizza najsmaczniejsza),
– Śledził mistrzostwa Rosji w łyżwiarstwie szybkim. Miał jednak problemy z ich obejrzeniem przez blokowanie transmisji w Polsce,
– Cieszył się, że część rosyjskich łyżwiarzy otrzyma status neutralny. Jednocześnie wyraził smutek, że nie wszyscy go otrzymają,
– Stwierdził, że w Polsce jest problem z taksówkami (w Rosji Yandex jest wszędzie, a w Polsce Ubery tylko w dużych miastach),
– Jego zdaniem tor do łyżwiarstwa w Czelabińsku jest lepszy do treningów niż tor w Tomaszowie Mazowieckim,
Semirunni udzielił wywiadu Sport Express także po zdobyciu srebrnego medalu olimpijskiego. Nie mówił jednak dziennikarzowi nic poza kwestiami związanymi z samym startem na igrzyskach.
Semirunniego krytykuje także ukraińska organizacja Euromaidan Warszawa. W poście w mediach społecznościowych stwierdzili oni, że Semirunni nie jest neutralnym sportowcem, gdyż w 2019 roku przebywał na Krymie. Ponadto ich zdaniem zawodnik powinien się spotkać z krytyką także ze względu na to, iż uciekł z Rosji dopiero w 2023 roku, czyli po ponad roku od wybuchu wojny na Ukrainie. Należy jednak pamiętać, że Semirunni wyjeżdżając z Rosji i decydując się na reprezentowanie Polski naprawdę dużo ryzykował. Podpisał też niezbędne dokumenty potępiające wojnę i politykę prowadzoną przez Putina.
***
14 zawodników odebrało medale za miejsca na podium podczas zimowych igrzysk olimpijskich w 2010 i 2014 roku. To efekt dyskwalifikacji Jewgienija Ustiugowa i rosyjskiej sztafety, co spowodowało przesunięcia na podium.
Za bieg ze startu wspólnego na igrzyskach w Vancouver złoto ostatecznie trafiło do Martina Fourcade’a. Srebro zamiast brązu wywalczył Pavol Hurajt, na trzecie miejsce po latach awansował Christoph Sumann.
Medale otrzymali także zawodnicy, którzy startowali w sztafecie w trakcie igrzysk w Soczi. Złoto trafiło do Niemiec, a srebro do Austrii. Największą uwagę przykuł jednak skład drużyny, do której po 12 latach trafił brązowy medal. To Norwegia, która wówczas wystąpiła w składzie – Bjoerndalen, Svendsen i bracia Boe.

