Chorwacja – niegdyś perła turystyczna Jugosławii, a także ważny przystanek na mapie piłkarsko-politycznych dramatów Bałkanów. Mimo że nie była najbardziej krwawym punktem byłej federacji, to i tak zapisała się w historii grubym, czerwonym flamastrem. Mieszanka wybuchowa w postaci konfliktów etnicznych, religijnych i kulturowych prędzej czy później musiała eksplodować. Także w futbolu.
Pierwsza część opowieści o piłkarskich Bałkanach do przeczytania poniżej.
Chorwacja – Boban, faszyzm i wojna
To właśnie tutaj dolano pierwszą oliwę do ognia, z którego ugotowano słynny „Bałkański Kocioł”. Jednym z przełomowych momentów był mecz Dinama Zagrzeb z Crveną Zvezdą Belgrad w maju 1990 roku. Przeszedł on do historii nie tylko piłki nożnej, ale także do historii konfliktów zbrojnych Jugosławii. Jeśli ktoś nadal o nim mówi ponad 30 lat później, to wiadomo, że się działo.
Wrakcie zamieszek na stadionie Maksimir, kapitan Dinama Zvonimir Boban kopnął serbskiego policjanta, który bił chorwackiego kibica. Boban stał się dla Chorwatów bohaterem narodowym, a dla Serbów – wrogiem publicznym numer jeden. Po tym incydencie jugosłowiańska federacja zawiesiła go na sześć miesięcy. Nie było to bardzo dotkliwe wykluczenie, gdyż już parę miesięcy po zawieszeniu Boban mógł grać w reprezentacji Chorwacji. Jednak jego czyn dalej jest określany jako symboliczny moment, zapowiadający konflikt zbrojny między tymi państwami.
Ale Boban nie był jedynym aktorem w tym dramacie. Swój ogromny wkład w wojnę miała również grupa ultrasów Dinama – Bad Blue Boys. W jej skład wchodzili głównie chorwaccy nacjonaliści i faszyści, którzy na murach swoich siedzib chwalili Adolfa Hitlera i Ante Pavelicia. Tak, serio. To nie jest zwykła grupa kiboli.

Źródło: https://www.vecernji.hr/sport/policijski-pretres-u-prostorijama-bbb-a-grafiti-hitlera-pavelica-letve-i-municija-1289525
Kibice na wojnie
Gdy Boban po incydencie spakował walizki i wyjechał grać dla Milanu, Bad Blue Boys… zostali i dołączyli do wojny. Dosłownie. Mówienie o nich „chuligani” to tak, jakby nic nie powiedzieć. Bycie kibicem Dinama w tamtym czasie było równoznaczne z byciem dumnym Chorwatem. A więc Bad Blue Boys nie mieli wyboru – poszli walczyć, ginąc z herbem klubu na ramieniu. Wielu z nich nie wróciło. Ci, którzy przeżyli, wciąż działają. Tyle że dziś ich wojna toczy się raczej na stadionach.
W 2023 roku za ich sprawą zginął Michalis Katsouris – kibic Panathikanonsu, który został dźgnięty nożem przez jednego z chuliganów Bad Blue Boys. Notabene wydarzyło się to na meczu na którym kibice Dinama, a w szczególności zorganizowane grupy kibicowskie, miały zakaz wstępu. Aktualnie jest to jedna z najgroźniejszych grup kibicowskich w Europie. Co interesujące, mają na pieńku z kibicami Legii Warszawa. Do starć między tymi grupami kibicowskimi doszło w 2021 roku przed meczem kwalifikacji Ligi Mistrzów.
Torcida przeciwko władzy
Jednak nie samym Dinamem żyje Chorwacja. W Dalmacji mamy bardzo intrygujący politycznie zespół – mowa o Hajduku Split. W czasach Jugosławii Hajduk był dumą całego południa kraju, a jego kibice, którzy przybrali nazwę „Torcida”, stali w kontrze zarówno do władzy centralnej w Belgradzie, jak i do chorwackich nacjonalistów.
Torcida to jedna z najstarszych grup ultrasów w Europie, powstała już w 1950 roku. Dla porównania znana z polskiego podwórka „Żyleta” powstała w latach 70. XX wieku. Głównym hasłem ultrasów Hajduka była walka o wolność i niezależność klubu, który podczas II wojny światowej jako jeden z nielicznych zespołów odmówił udziału w lidze faszystowskiego marionetkowego Państwa Chorwackiego, wybierając grę dla partyzantów Tity.
Po wojnie domowej, gdy Dinamo Zagrzeb było symbolem niepodległej Chorwacji, Hajduk i jego kibice reprezentowali bardziej lokalny patriotyzm oraz opozycję wobec politycznej centralizacji. Torcida wielokrotnie wychodziła na ulice Splitu protestując przeciwko skorumpowanym działaczom piłkarskim. Motywem przewodnim protestów była walka z korupcją w strukturach piłkarskich, zwłaszcza w kontekście działań takich postaci jak Zdravko Mamić, wokół którego narosło wiele kontrowersji i śledztw powiązanych z działalnością korupcyjną.
Mamić został skazany na 6,5 roku więzienia, jednak nie spędził ani jednego dnia w zakładzie karnym. Uciekł do Bośni i Hercegowiny, której posiada obywatelstwo, i tam się ukrywa, co utrudnia jego ekstradycję do Chorwacji.
Bośnia i Hercegowina – gdy ludzi może coś podzielić, to zawsze się podzielą
Derby Mostaru to nie tylko mecz piłkarski. To również bardzo często istotny element polityki i tego kto „rządzi” w mieście. Dwa największe kluby w Mostarze, stolicy Hercegowiny, to HŠK Zrinjski i FK Velež.
Założony w 1905 roku Hrvatski Sportski klub Zrinjski Mostar jest najstarszym klubem piłkarskim w Bośni i Hercegowinie. Jest wspierany przez chorwacką ludność miasta, która koncentruje się na prawym, zachodnim brzegu rzeki Neretwy. „Zrinjski” w nazwie klubu symbolizuje odniesienie do chorwackiej szlacheckiej rodziny Zrinjskich. Tożsamość chorwacka tego klubu jest zachowana od początku jego dni.
FK Velež został założony w 1922 r. czyli 17 lat po powstaniu Zrinjskiego. Nazwa klubu pochodzi od góry Velež w pobliżu Mostaru. Jest to klub Bośniaków, jugosłowiańskiego narodu o islamskiej tradycji. Bośniacy mieszkają głównie na lewym brzegu rzeki Neretwy we wschodniej części Mostaru. Rzeka Neretwa dokładnie obrazuje różnice kulturowe między tymi grupami, działa jak cieśnina Bosfor i Derdemele, które dzielą Stambuł na część europejską i azjatycką.
Rywalizacja między tymi dwoma klubami obejmuje nie tylko konflikt narodowości, religii i geografii, ale także światopoglądu. Za oboma podmiotami stoją duże grupy fanatycznych kibiców. HŠK Zrinjski jest wspierany przez Ultras a FK Velež przez tak zwaną Armię Czerwoną. Ultras to tylko i wyłącznie etniczni Chorwaci, podczas gdy Armia Czerwona składa się głównie z Bośniaków. Co więcej, Ultras prezentują skrajnie prawicowe poglądy, podczas gdy Armia Czerwona jest silnie lewicowa. Nazwa ultrasów jest przypadkowa i nie ma powiązania z Armią Czerwoną jako formacją militarną.
W Mostarze występuję polaryzacja w najczystszej postaci. „W spolaryzowanym świecie nie ma miejsca na neutralność, na instytucje bezpartyjne czy apolityczne, napisała Anna Applebaum. W taki oto sposób powstały dwa bardzo skrajne środowiska kibicowskie. W mieście, które ma jedynie 60 000 mieszkańców.
Rywalizacja aż do śmierci
Kolejnym przykładem, który dobrze pokazuje, jak silne są podziały etniczne i wyznaniowe w tym kraju oraz jak przenikają one do świata sportu jest mecz NK Široki Brijeg – FK Sarajewo z 4 października 2009 roku. Mecz odbył się na stadionie Pecara w Širokim Brijegu, mieście zamieszkiwanym głównie przez chorwacką społeczność katolicką. Kibice FK Sarajewo to głównie bośniaccy muzułmanie.
Podczas meczu doszło do brutalnych starć między kibicami obu drużyn – ultrasami Škripari (NK Široki Brijeg) i Horde Zla (FK Sarajewo). Walki przeniosły się poza stadion i objęły dużą część miasta. Kibice FK Sarajewo podpalali samochody i demolowali sklepy, natomiast kibice Širokiego obrzucali kamieniami autobusy przeciwników i strzelali do ich zwolenników.
W wyniku zamieszek zginął jeden kibic FK Sarajewo, Vedran Puljić, który został śmiertelnie postrzelony. Ponadto 31 osób odniosło obrażenia, w tym 6 ciężkich. To wydarzenie dobitnie pokazało, jak piłka nożna na Bałkanach jest nie tylko sportem, ale także miejscem do manifestacji różnic kulturowych, etnicznych i wyznaniowych.
Zamieszki w Širokim Brijegu opisywały media w całej południowej Europie, dzięki czemu politycy z Bośni i Hercegowiny byli zmuszeni do zainteresowania się tym tematem i podjęli konkretne działania. W skutek czego wzmożono kontrole na stadionach, a także podjęto próby dialogu z społecznościami pseudokibicowskimi. Czy to zadziałało? Ciężko stwierdzić.
„Reprezentacja” regionu
Z kraju, który jest tak podzielony, bardzo ciężko złożyć jedną grupę. Integracja tych państw jest aktualnie niemożliwa, a wręcz nie chciana przez samych „zainteresowanych”. Łączenie Bałkanów z Unią Europejską i NATO również jest bardzo problematyczną sprawą, bo w końcu co w takiej sytuacji z ich władzami, ich systemem? W skrócie oznaczałoby to , że sprawujący władzę oligarchowie i zbrodniarze wojenni utraciliby zarówno źródło dochodów z łapówek, jak również władzę nad wymiarem sprawiedliwości. A tego przecież nie chcą i do tego nie doprowadzą.
Obecnie Bośniacki Związek Piłki Nożnej funkcjonuje według etnicznego podziału – ma trzech prezesów reprezentujących każdą z grup narodowościowych, a decyzje podejmowane są w systemie głosowania uwzględniającym te podziały. FIFA i UEFA interweniowały, by wymusić reformy i unifikację struktur, co udało się z udziałem dawnych gwiazd piłki, jak Ivica Osim (bośniacki Chorwat).
Drużyna narodowa Bośni i Hercegowiny jest jednym z nielicznych przykładów, gdzie piłkarze różnych narodowości grają razem, choć wsparcie kibiców bywa nadal podzielone etnicznie i politycznie. To tak jakby ludzie z wielkopolski wspierali w meczu kadry Jakuba Modera, ale za to buczeli, gdy przy piłce będzie zawodnik z Śląska, np. Piotra Zielińskiego. Na Bałkanach to codzienność.
Część trzecia opowieści o piłkarskich Bałkanach już wkrótce. Zaobserwuj PIDS w social mediach, by nie przegapić!
Bartłomiej Mularz, Jakub Grzywnowicz
Doceniasz naszą działalność?
Możesz wesprzeć nas darowizną w dowolnej kwocie.
Fundacja Polski Instytut Dyplomacji Sportowej
Al. Solidarności 68/121, 00-240 Warszawa
07 1090 1014 0000 0001 5892 0242
Tytuł przelewu: “Darowizna na cele statutowe”
Uzyskane środki zostaną wykorzystane do rozwoju Instytutu.


