3 miesiące do zimowych igrzysk. Czy będą one sukcesem dla Włoch?

Zimowe Igrzyska Olimpijskie we Włoszech rozpoczną się 6 lutego 2026 roku i potrwają niewiele ponad dwa tygodnie. Italia będzie gościć sportowców już czwarty raz w ciągu siedemdziesięciu lat. Na 100 dni przed inauguracją imprezy, przed władzami wciąż stoi jeszcze wiele wyzwań – od infrastrukturalnych po polityczne. Jak wygląda stan prac przygotowawczych, jak współpracują ze sobą regiony, jak obywatele oceniają organizację wydarzenia i jakiego efektu rządzący oczekują dzięki roli gospodarza?

„Orędownicy pokoju” i sportowe soft power

Rząd w Rzymie coraz aktywniej inwestuje w dyplomację sportową. W tym roku specjalnie powołano Biuro Dyplomacji Sportowej (działające w ramach Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Współpracy Międzynarodowej), w wielu dyscyplinach reprezentanci Italii znajdują się w światowej czołówce, a organizacja Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2026 roku czy rola współgospodarza Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2032 wraz z Turcją mają pomóc w promocji wizerunku państwa.

Koalicja rządząca, złożona z Braci Włochów, Ligi Północnej i partii „Forza Italia”, zmaga się obecnie z wieloma problemami. W polityce międzynarodowej włoskie władze mają sporo na głowie – Trybunał Sprawiedliwości UE kilka miesięcy temu zablokował umowę z Albanią, w ramach której w specjalnych ośrodkach imigranci mieli oczekiwać rozpatrzenia wniosków o azyl w Unii. Nie tylko ta sprawa wzbudziła ogromne poruszenie opinii publicznej. Niedawno do Międzynarodowego Trybunału Karnego wpłynęła skarga na premier Georgię Meloni, której ponad 50 osób zarzuciło  „wspieranie ludobójstwa” w Gazie poprzez dostawy broni do Izraela. Z drugiej strony to właśnie kraj znad Morza Śródziemnego znalazł się wśród państw najchętniej dostarczających pomoc humanitarną do Strefy Gazy. 4 października w samym Rzymie w demonstracji w geście solidarności z Palestyną wzięło udział około 250 tysięcy osób.

Skomplikowana sytuacja Włoch w kontekście konfliktu na Bliskim Wschodzie łączy się z wielowektorową polityką w relacjach z państwami europejskimi i USA, gdzie liderka partii Fratelli d’Italia stara się kreować na mediatorkę w relacjach pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, Unią Europejską a Ukrainą. – Musimy być orędownikami pokoju – podkreślał Antonio Tajani, Minister Spraw Zagranicznych państwa, mówiąc o wspaniałomyślnym apelu polityków, dotyczącym zawieszenia broni na czas trwania Igrzysk. Starożytna tradycja w obecnej epoce nigdy nie została wznowiona i trudno oczekiwać, by tym razem światowe konflikty zostały wstrzymane. Jednak sama propozycja podkreśla chęć włoskiego gabinetu do pozycjonowania się w roli mediatorów, zarówno w wojnie Ukrainy z Rosją, jak i w aktualnie zawieszonym konflikcie na Bliskim Wschodzie.

Samo zarządzanie wydarzeniem to nie tylko szansa na pokazanie swojego państwa na arenie międzynarodowej jako stabilnego, otwartego i bogatego – to także możliwość pozyskania kapitału politycznego we własnym kraju. Udane inwestycje, zapewnione bezpieczeństwo i profesjonalna realizacja projektów mogą pomóc rządzącym partiom w zdobywaniu poparcia wyborców. Ale rola gospodarza to miecz obosieczny – potencjalne zyski są równe potencjalnym kosztom, które władze mogą ponieść, jeśli tylko przygotowania nie zakończą się sukcesem. Czy stan prac może napawać optymizmem?

Regionalna „gra zespołowa”

Igrzyska Mediolan-Cortina 2026 będą najbardziej rozproszoną edycją w historii – ich rozległość terytorialna wynosi ponad 22 tys. km2. Cały obszar został podzielony na cztery klastry. Ponadto utworzonych zostanie aż sześć wiosek olimpijskich. Pojawia się tu więc ryzyko związane z logistyką – średnia odległość między klastrami wynosi ok. 300 kilometrów, a transport, nierzadko po górskich drogach i w warunkach większego natężenia ruchu, może być sporym wyzwaniem dla kibiców i personelu. Misje Olimpijskie będą musiały zatem oddelegować swoich przedstawicieli do każdego z sześciu ośrodków, aby wsparcie medyczne i logistyczne dla reprezentacji było zawsze na miejscu. Wioski zaprojektowano jednak tak, aby były jak najbardziej niezależne operacyjnie, co ma zminimalizować konieczność przemieszczania się ekip i zawodników pomiędzy nimi.

Organizacja turnieju wymagała inicjatywy politycznej i współpracy gubernatorów trzech regionów – Lombardii (Mediolan, Livigno, Bormio), Wenecji Euganejskiej (Cortina d’Ampezzo i Werona) i Trydentu-Górnej Adygi (czyli prowincje autonomiczne Trydent i Bolzano; gminy Antholz-Anterselva, Predazzo i Tesero). Szczególne zaangażowanie przypisuje się Attilio Fontanie i Luce Zaii, włodarzom Lombardii i Veneto. Lokalni politycy określali współpracę międzyregionalną (która pomogła im wygrać kandydaturę w 2019 roku) jako „grę zespołową”.

Samorządy połączyły siły, współtworząc wraz z Ministerstwami państwową spółkę SIMICO (Società Infrastrutture Milano Cortina 2020–2026 S.p.A.), która zajmuje się realizacją większości projektów infrastrukturalnych. Z kolei za zarządzanie operacyjne odpowiada Fundacja Milano Cortina 2026, współtworzona przez Włoski Narodowy Komitet Olimpijski i Włoski Komitet Paraolimpijski. Ministerstwo Spraw Zagranicznych stara się aktywnie promować przyszłoroczny turniej w ramach szerszej dyplomacji sportowej i strategii Nation Branding, współpracując ze wszystkimi zaangażowanymi instytucjami publicznymi i prywatnymi. Gospodarze stawiają na wewnątrzpaństwową współpracę skoncentrowaną na efekcie Legacy, szczególnie w zakresie rozwoju przestrzennego. Według politycznych deklaracji celem jest stworzenie trwałego dziedzictwa gospodarczego, komunikacyjnego i społecznego w regionach.

Ogromne wydatki i mniej wymierne zyski

Władze liczą na to, że organizacja Igrzysk przyniesie wymierne korzyści. Impreza jest bowiem dla nich poważnym testem przed innym wyzwaniem. W 2032 roku Włochy będą bowiem współgospodarzami Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Przed EURO czeka ich jednak budowa i modernizacja wielu stadionów, co wzbudza wątpliwości, czy państwo udźwignie koszty przygotowań dwóch tak dużych imprez sportowych w tak krótkim odstępie czasowym. UEFA do września 2026 roku musi opublikować listę pięciu obiektów z Półwyspu Apenińskiego, na których odbędą się mecze Mistrzostw Europy. Wstępnie kandyduje trzynaście stadionów –zatwierdzony został już Allianz Stadium w Turynie, gotowe mają być też areny we Florencji i Rzymie. W wyścigu biorą udział także Werona, Neapol i Salerno, a specyficzna sytuacja dotyczy słynnego Stadio Giuseppe Meazza w dzielnicy San Siro w Mediolanie, którego modernizacja wymagałaby zbyt dużych nakładów finansowych, a jego zburzenie i wzniesienie nowego mogą budzić wątpliwości UEFA co do wykonania zadania na czas. Podczas gdy Włosi wciąż mają problem ze skompletowaniem pięciu stadionów, Turcy mają już dwanaście gotowych na EURO obiektów.

Całkowity zakładany koszt realizacji całego przedsięwzięcia jest szacowany na około 5 miliardów euro. Minister sportu Andrea Abodi sprecyzował, że na tę kwotę składają się dwie kwestie. Pierwsza to nakłady organizacyjne, za które odpowiada Fundacja Milano Cortina – jej budżet operacyjny wzrósł do poziomu 1,7 miliarda euro i jest pokrywany z wkładu MKOl (ok. 860 mln euro), wpływów od sponsorów i sprzedaży biletów. Kwestia sponsoringu może wzbudzać obawy u gospodarzy, ponieważ z docelowej kwoty 575 milionów euro z partnerstw, pozyskano dotychczas dopiero 400 mln – spodziewano się m.in. większego zaangażowania ze strony firm z Wenecji Euganejskiej.

Drugą kwestią są inwestycje w infrastrukturę publiczną (realizowane przez wcześniej wspomniane SIMICO), na które przeznaczono 3,5 miliarda euro. Ponad 80% z nich dotyczy robót publicznych, które mają przynieść korzyści lokalnym społecznościom (np. obwodnice drogowe, modernizacje kolejowe, nowe połączenia komunikacyjne i parkingi). Takich projektów nadzorowanych przez SIMICO jest około siedemdziesiąt. Reszta wydatków infrastrukturalnych to budowa obiektów sportowych. W celu zapewnienia bezpieczeństwa, dodatkowe miliony przyznano Ministerstwu Obrony i Agencji ds. Cyberbezpieczeństwa Narodowego. Dyrektor ACN, Bruno Frattasi, otwarcie przyznał, że Włochy czerpią z doświadczeń zdobytych w zeszłym roku w Paryżu.

 – Pracowaliśmy ramię w ramię z naszymi francuskimi kolegami z ANSSI [francuskiej agencji cyberbezpieczeństwa] podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich 2024 i była to owocna okazja, aby przygotować się na wyzwania nadchodzących Igrzysk Zimowych – stwierdził Frattasi.

Pod względem bezpieczeństwa imprezy będą się jednak znacznie różnić. IO we Francji zyskały rozgłos dzięki masowemu wykorzystaniu monitoringu wspieranego przez sztuczną inteligencję do wykrywania zagrożeń (np. porzuconych bagaży, nietypowych zachowań tłumu). Przyszłoroczni gospodarze raczej nie planują wdrożenia dokładnie tej samej technologii nadzoru AI na taką skalę, ich model będzie musiał być bardziej elastyczny i mobilny, koncentrując się na kontroli transportu między odległymi od siebie obiektami, a nie tylko na monitorowaniu gęstego tłumu w jednym mieście.

Według przewidywań, skumulowany wzrost PKB dzięki tym inwestycjom wyniesie 2,3 miliarda euro do 2028 roku (średnio 350 mln euro rocznie). Turystyka posprzedażowa (w ciągu 18 miesięcy po zakończeniu imprezy) ma wygenerować dodatkowe 150 milionów euro. Ponadto, ważnym aspektem dla mieszkańców będzie powstanie około 14 tysięcy nowych miejsc pracy w okresie dwuletnim. Kraj gospodarzy w okresie przed i po Igrzyskach ma odwiedzić 2 miliony osób, a transmisję wydarzeń sportowych obejrzą nawet 3 miliardy widzów. Widzimy więc nie tylko konkretne zyski finansowe, ale i okazja do promocji włoskiej kultury, tradycji i gospodarki.

Zrównoważone inwestycje i kontrowersyjne przedsięwzięcia

Wspomniana wcześniej koncepcja Legacy, zakładająca zrównoważony rozwój i tworzenie infrastruktury mającej służyć przez lata, jest szczególnie widoczna w wiosce olimpijskiej w Mediolanie. Projekt ukończono już w lipcu, a po zakończeniu turnieju budynki będą pełnić funkcję akademików. MKOl i lokalne władze wdrażali wspólne działania również w ośrodkach górskich (Bormio, Livigno, Predazzo i Anterselvie) gdzie zakwaterowanie sportowców odbędzie się w istniejących lub odnowionych hotelach i bursach. W Cortinie d’Ampezzo wioska zostanie stworzona z tymczasowych, ekologicznych domków.

O ile przy realizacji ww. inwestycji Włosi wykazali się profesjonalizmem, o tyle w przypadku kilku innych obiektach pojawiły się poważne wyzwania. Przykładowo tor Saneczkowo-Bobslejowy w Cortinie wymagał całkowitej przebudowy. Wydawało się, że nie jest możliwe, iż ten obiekt będzie gościł sportowców podczas turnieju. MKOl, który obawiał się opóźnień proponował wykorzystanie torów w Austrii lub Szwajcarii, a nawet specyficzne rozwiązanie, czyli przeniesienie konkurencji do Lake Placid w USA.

Ostatecznie rząd podjął decyzję o budowie obiektu, a MKOl był pod wrażeniem, jak szybko przebiegają prace. Mimo tego obawy wzbudził ogromny koszt realizacji (120 milionów euro) i przyszłego utrzymania obiektu (1,2 mln euro rocznie). Ogromnych nakładów finansowych wymaga również projekt hali hokejowej Santa Giulia w Mediolanie – jej ukończenie planowane jest na dopiero na grudzień, czyli niecałe dwa miesiące przed inauguracją Igrzysk, a pochłonęła już blisko 300 milionów euro.

W stolicy Lombardii w eksperymentalnej formie powstaje również tor łyżwiarstwa szybkiego. W specjalnie zaadaptowanej hali Expo zostanie zainstalowana cała infrastruktura chłodnicza i wentylacyjna, pojawiają się zatem obawy o jakość i szybkość lodu. W Predazzo, które jest główną lokalizacją dla skoków narciarskich, biegów narciarskich i kombinacji norweskiej, zawody Pucharu Świata zaplanowane na styczeń, które miały służyć jako tzw. test event, zostały odwołane.

Najpoważniejszy problem ujawnił się podczas oficjalnej próby przedolimpijskiej (zawody Letniego Grand Prix we wrześniu 2025 r.). Nowo wybudowane skocznie okazały się niebezpieczne dla sportowców, a aż trzy czołowe zawodniczki – Eva Pinkelnig (Austria), Alexandria Loutitt (Kanada) i Haruka Kasai (Japonia) – doznały poważnych kontuzji kolan (zerwanie więzadeł krzyżowych), w konsekwencji czego ich reprezentacje wycofały się z dalszej rywalizacji w LGP.

Profil skoczni wzbudził kontrowersje również wśród Polaków: Maciej Kot w rozmowie z TVP Sport stwierdził, że „trajektoria lotu, zwłaszcza na mniejszej skoczni, jest zadziwiająco wysoka” i daje „wrażenie szybkiego spadania”, Piotr Żyła określił wynoszenie za progiem jako „ekstremalne”, a Dawid Kubacki przyznał, że „leciało się wysoko, nawet jak na moje standardy”. Polska kadra odwołała planowany na październik obóz treningowy w Predazzo z obawy o bezpieczeństwo. W odpowiedzi na wypadki i krytyczne opinie, Międzynarodowa Federacja Narciarska oraz organizatorzy podjęli decyzję o natychmiastowej korekcie obiektów na kilka miesięcy przed Igrzyskami. Skorygowano kąt nachylenia progu i formalnie zmieniono rozmiary skoczni.

W przypadku kilku inwestycji już wiadomo, że zakończą się one długo po wygaśnięciu znicza olimpijskiego. W Weronie, gdzie co prawda nie zaplanowano konkurencji sportowych, ale odbędzie się ceremonia zamknięcia, trwają prace modernizacyjne. Ich koszt wyniesie około 20 milionów euro, a zakończenie planowane jest na grudzień 2026 roku. Z kolei budowa toru Livigno Aerials & Moguls rozpocznie się dopiero w maju. Kolejna spora inicjatywa, czyli podziemny parking w Cortinie (33,8 miliona euro), zostanie ukończona we wrześniu. Choć większość obiektów sportowych wymaganych do przeprowadzenia zawodów prawdopodobnie powstanie na czas, to całkowita realizacja ogromnych inwestycji infrastrukturalnych może przedłużyć się nawet do 2033 roku.

To nie koniec problemów

Rosnące obciążenie finansowe i napięty harmonogram to nie jedyne wyzwania dla gospodarzy. W zaangażowanych regionach, szczególnie w Cortinie d’Ampezzo, odnotowano próby monopolizacji drobnych usług i przejęcia kontroli nad przetargami przez mafię. Pojawiły się również kontrowersje natury prawnej, dotyczące domniemanej korupcji i zmowy przetargowej w Fundacji Milano-Cortina.  Prace prokuratury w tej sprawie zostały skomplikowane przez dekret rządowy z czerwca 2024 r., który zakwalifikował Fundację jako podmiot prawa prywatnego. Uniemożliwiło to stosowanie narzędzi śledczych przewidzianych dla podmiotów prawa publicznego, takich jak podsłuchy i zajęcia mienia. Krajowa Agencja Antykorupcyjna wyraziła jednak opinię, która popierała działanie organów mimo postanowień sprzed roku.

Nie zabrakło także napięć dyplomatycznych. Pod koniec października 2025 roku Rada Międzynarodowej Federacji Narciarskiej zagłosowała za niedopuszczeniem sportowców z Rosji i Białorusi do udziału w kwalifikacjach, nawet jako sportowców neutralnych. Decyzja ta wywołała natychmiastową, ostrą reakcję rosyjskich urzędników, którzy nazwali ją „rusofobiczną” i zapowiedzieli możliwe odwołania do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu.

Kontrowersje pojawiły się również w kwestiach związanych z ekologią. I to mimo tego, że całe przedsięwzięcie jest portretowane jako zrównoważone i  „zielone”. Francesco Abbruscato, prezes Włoskiego Klubu Alpejskiego, określił Igrzyska jako  „wierzchołek góry lodowej” większego problemu. Pokrywa śnieżna w Alpach wciąż się kurczy, a setki ośrodków narciarskich w kraju są w stanie funkcjonować już tylko dzięki sztucznemu śniegowi, co wymaga ogromnych kosztów energii i finansowania z publicznych dotacji. We wrześniu 2025 r. w Cortinie, podczas budowy nowej gondoli Apollonio-Socrepes, otworzyło się zapadlisko (wł. voragine) o szerokości ponad 15 metrów. Do zdarzenia doszło na obszarze znanym z niestabilności geologicznej, dla którego wcześniej wydano negatywne oceny środowiskowe. Niejednoznacznie postrzegany jest również wpływ na dobro regionu. Krytycy zarzucają organizatorom, że wbrew obietnicom zawartym we wniosku przetargowym, lokalna ludność nie została realnie włączona w proces decyzyjny. Konsultacje miały być skierowane głównie do przedstawicieli biznesu, a nie zwykłych mieszkańców.

Pozytywny odbiór i  „ogromna szansa” dla Północy

Zgodnie z wynikami badań TopOlimpiadi2026 prowadzonych przez Ipsos Doxa, poziom wiedzy i zainteresowania Igrzyskami jest dość wysoki. W pierwszej mierzonej edycji monitoringu 80% badanych osób było świadome wydarzenia, z czego 58% wiedziało, że gospodarzem jest Mediolan-Cortina. W kolejnych pomiarach świadomość utrzymywała się na stabilnym poziomie ok. 65%. Około 70% respondentów deklarowało, że zamierza śledzić wydarzenie, a 60% było zainteresowane oglądaniem sportów paraolimpijskich. Najwięcej respondentów deklaruje chęć oglądania narciarstwa (76%), łyżwiarstwa (54%) i łyżwiarstwa figurowego (41%). Dwóch na trzech Włochów odczuwa pozytywne emocje związane z imprezą i wyczekuje wydarzenia z ciekawością. Wielu obywateli dostrzega szansę na zwiększenie międzynarodowej widoczności obszaru, rozwój wysokiej jakości infrastruktury sportowej i poprawę ogólnej infrastruktury.

Warto dodać, że zdecydowana większość małych i średnich przedsiębiorstw na północy Italii postrzega imprezę jako ogromną szansę ekonomiczną. Oczekują bowiem pozytywnego wpływu na turystykę i lokalną gospodarkę (95% respondentów). Szczególnie branża hotelarska i gastronomiczna przewidują wzrost obrotów i zysków, oczywiście uznając napływ turystów za główną korzyść. Wydarzenie według 84% ankietowanych ma być katalizatorem dla rozwoju infrastrukturalnego w regionie, a ponadto blisko połowa ankietowanych prognozuje długotrwałe profity poza rokiem 2026, zwłaszcza w obszarach górskich. Wśród Włochów pojawiają się jednak także obawy –  największym zmartwieniem (29%) jest zarządzanie obiektami sportowymi po zakończeniu imprezy. W przeszłości na Półwyspie Apenińskim zmagano się z problemem opuszczonych i porzuconych budynków. Społeczność z północnej części kraju niepokoi się potencjalnym wzrostem cen mieszkań i ogólnych kosztów życia.

Jak pokazują badania IPSOS, organizacja tej sportowej imprezy wzbudza pozytywne emocje wśród obywateli – rządzący są na dobrej drodze, aby odnieść sukces. Jednak aby nie zepsuć pozytywnego wrażenia i zdobyć wymierne polityczne korzyści, wszystko musi zostać dopięte na ostatni guzik. Wtedy Włosi zyskają również na arenie międzynarodowej, udowadniając, że są w stanie przeprowadzić duży, złożony projekt na najwyższym poziomie. To kluczowe dla budowania soft power, wzmocnienia prestiżu kraju i jego wizerunku jako wiarygodnego partnera. Role gospodarza na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026 i współgospodarza na EURO 2032 to wielkie testy dla państwa znad Morza Śródziemnego. Z pewnością podkreślają one, że dla władz dyplomacja sportowa jest obecnie niezwykle istotna, co zostało uwzględnione w ubiegłorocznym „Rankingu Soft Power” przygotowanego przez Polski Instytut Dyplomacji Sportowej. Włosi zajęli w nim bowiem 3 miejsce.

Michał Robak

Doceniasz naszą działalność?

Możesz wesprzeć nas darowizną w dowolnej kwocie.

Fundacja Polski Instytut Dyplomacji Sportowej
Al. Solidarności 68/121, 00-240 Warszawa
07 1090 1014 0000 0001 5892 0242
Tytuł przelewu: “Darowizna na cele statutowe”

Uzyskane środki zostaną wykorzystane do rozwoju Instytutu.