Donald Trump, Gianni Infantino i zbliżające się mistrzostwa świata

            Donald Trump to bez wątpienia jedna z najbardziej barwnych i zarazem wpływowych postaci w światowej polityce. Jego działania na arenie międzynarodowej nieustannie znajdują się pod lupą ekspertów zajmujących się polityką międzynarodową. Właśnie z tego powodu zaangażowanie prezydenta Stanów Zjednoczonych w świat sportu budzi niesłabnące emocje pośród dziennikarzy na całym świecie. Trump, kojarzony najczęściej z golfem, w ostatnich latach rozszerzył także coraz bardziej swoje wpływy w świecie piłki nożnej. Amerykański prezydent znany z podkreślania mocarstwowości swojego kraju dostrzegł w tym sporcie szansę do realizacji interesu narodowego Stanów Zjednoczonych. Szczególne możliwości Trump ujrzał w utrzymywaniu prywatnych relacji z prezydentem FIFA – Giannim Infantino.

Czerwona kartka w 2018 roku

            Aby wskazać początki relacji omawianych postaci, należy cofnąć się do 2018 roku. W tym bowiem roku doszło do ich pierwszego spotkania. Przyczynkiem do rozpoczęcia znajomości stało się przyznanie w czerwcu 2018 r., Kanadzie, Stanom Zjednoczonym oraz Meksykowi prawa do organizacji Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2026 roku. Dwa miesiące po wyborze państw-gospodarzy mundialu, Trump gościł w Białym Domu przewodniczącego FIFA. Kurtuazyjna rozmowa, przepełniona zapewnieniami prezydenta USA o słuszności dokonanego wyboru, a także wzajemnymi podziękowaniami stała się równocześnie pierwszą okazją do bliższego poznania dwóch tak wpływowych osób. Trump, znany z upodobania do otrzymywania od swoich gości prezentów podkreślających rangę pełnionego przez niego stanowiska, został obdarowany dwiema koszulkami.; jedna z nich – reprezentacji USA z numerem „45” na plecach – nawiązywała do faktu, że był wówczas 45. prezydentem Stanów Zjednoczonych w całej historii. Druga, opatrzona jego nazwiskiem, nosiła numer „26”, co stanowiło bezpośrednie odniesienie do mundialu w 2026 roku. Szczególnie trafionym podarunkiem, był ofiarowany przez Infantino sędziowski zestaw składający się z żółtej i czerwonej kartki. Prezent okazał się strzałem w „10”. Trump wykorzystał okazję, pokazując czerwony kartonik obecnym na spotkaniu przedstawicielom prasy.

Prezenty w dyplomacji zajmują szczególne miejsce. Tradycja obdarowywania gospodarza pamiątkami ma pomóc w nawiązywaniu zaufania, jest to także element soft power – ma ona na celu zyskanie przychylności drugiej strony. Tak też było i w tym przypadku, podarunki ze strony Szwajcara bez żadnych wątpliwości nie były przypadkowe. Infantino, wiedząc jakie możliwości otwierają mu relacje z Trumpem, chciał zyskać uznanie w jego oczach. Spotkanie należy analizować jeszcze w szerszym kontekście. Niespełna 2 miesiące przed wizytą Infantino w Białym Domu zakończył się mundial w Rosji. Wobec tego faktu rozmówcy wspólnie stwierdzili, że mistrzostwa mające się odbyć w Ameryce Północnej zakończą się jeszcze większym sukcesem niż turniej rozgrywany na rosyjskich boiskach. Rywalizacja amerykańsko-rosyjska o międzynarodowy prestiż zyskała więc kolejny, nowy wymiar, tym razem sportowy. Początek znajomości zapowiadał się dla obu postaci bardzo obiecująco. Infantino mógł strategicznie wykorzystać medialność Trumpa, aby poprzez utrzymywanie korzystnych relacji wzmacniać swoją pozycję w strukturach światowej piłki nożnej oraz intensyfikować działania na rzecz promocji własnego wizerunku. Szwajcar antycypował, iż zyskanie przychylności republikańskiej administracji było niezbędne dla powodzenia organizacji najważniejszego turnieju piłkarskiego na świecie. Dodatkowo rynek finansowy Ameryki Północnej nie jest jeszcze w wysokim stopniu nasycony produktem, jakim jest piłka nożna. Zwiększenie jej popularności i nawiązanie walki z takimi sportami jak baseball czy futbol amerykański, byłoby zdecydowanie ogromnym sukcesem Infantino. Trump zaś zyskał możliwość kontrolowania ruchów FIFA w zakresie organizacji mundialu w swoim kraju, a także wykorzystywania federacji na rzecz własnych, krajowych interesów politycznych. Ponadto szersze połączenie swojej postaci ze sportem mogło Amerykaninowi pozwolić na złagodzenie negatywnego nastawienia co do swojego wizerunku wśród fanów piłki nożnej. Spotkanie w Białym Domu stało się więc zapowiedzią dalszej intensyfikacji znajomości.

Kurtuazja w Davos

Bardzo dobre relacje pomiędzy szefem międzynarodowej federacji piłkarskiej i amerykańskim przywódcą zostały zaprezentowane opinii publicznej po raz kolejny podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos w 2020 r. W trakcie kongresu, podczas specjalnego obiadu wydanego przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, Infantino zyskał możliwość wygłoszenia przemowy do wszystkich zebranych gości. Kwestie sportowe, które poruszył Szwajcar w pierwszej części swojego przemówienia, dotyczące mistrzostw świata 2026, zostały całkowicie przyćmione jego stwierdzeniem, iż „amerykański sen nie jest czymś, czego potrzebują tylko Amerykanie” oraz że z pomocą Trumpa „amerykański sen stanie się rzeczywistością na całym świecie”. Słowa te, wypowiedziane oczywiście w kontekście promocji sportu musiały wywołać także oddźwięk polityczny. Wypowiedź Infantino była wodą na młyn dla wszystkich jego przeciwników, twierdzących, iż Szwajcar rujnuje neutralność FIFA. Nietrudno się nie zgodzić z tymi głosami, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę bliskie relacje obydwu działaczy. Wystąpienie u boku amerykańskiego prezydenta, głoszenie haseł wprost z jego kampanii wyborczej słusznie podawały w wątpliwość niezależność międzynarodowej federacji piłkarskiej. Sam Trump zaś mógł być usatysfakcjonowany wystąpieniem swojego gościa. Słowa o „amerykańskim śnie” promowały prestiż państwa oraz wskazywały Stany Zjednoczone jako wzór do naśladowania. Symboliczna stała się reakcja przywódcy USA, który słysząc słowa Infantino, nazwał go na forum publicznym przyjacielem.

Korzystne relacje obydwu przywódców wyhamowały wraz z porażką Trumpa w wyborach prezydenckich w 2020 r. Przedstawiciel demokratów, Joe Biden, który przejął stanowisko głowy państwa, nie zamierzał utrzymywać z Infantino tak zażyłych relacji, jak jego poprzednik. Zwiastowało to ograniczenie relacji na linii FIFA-Biały Dom.

Druga kadencja Trumpa

Ponowny triumf Trumpa w zeszłorocznych wyborach oraz perspektywa coraz bliższych mistrzostw świata spowodowały naturalny powrót do dwustronnych relacji. Zostały one wznowione w wymowny sposób. Infantino bowiem uczestniczył w uroczystej inauguracji 2. kadencji prezydentury Trumpa. Szef międzynarodowej federacji piłkarskiej ponownie wywołał niemałe kontrowersje. Przy okazji słów gratulacji z okazji wydarzenia, Infantino wyraził nadzieję, iż razem z Trumpem spowoduje, że nie tylko Ameryka, ale także i cały świat stanie się „wielki”. Było to bezpośrednie nawiązanie do flagowego hasła przedstawiciela republikanów „ make America great again”. Szwajcar odwołał się do niego, aby jeszcze raz pokazać, iż podobnie jak Trump, jest bardzo wpływowym działaczem, zdolnym do jednoczenia ludzi na całym świecie. Tym samym dążył do utrzymania swojego statusu w FIFA i wpływów na arenie międzynarodowej. Przeniesienie hasła politycznego na grunt sportu bez wątpienia rozbudzało emocje społeczne, co miało służyć wzmocnieniu poczucia sprawczości, przynajmniej w percepcji kibiców.

Ponowne objęcie prezydentury przez Trumpa sprzyjało kolejnemu nasileniu dwustronnych relacji obu przywódców. Tematem marcowej dyskusji pomiędzy szefem międzynarodowej federacji piłkarskiej a prezydentem USA stało się powołanie specjalnej komisji mającej nadzorować logistykę i bezpieczeństwo podczas nadchodzącego mundialu. Warto wspomnieć, iż przy okazji spotkania Infantino zademonstrował swojemu rozmówcy złoty puchar, o który miały powalczyć drużyny podczas nadchodzących Klubowych Mistrzostw Świata, także organizowanych w Stanach Zjednoczonych. Trofeum ewidentnie zrobiło na przywódcy USA ogromne wrażenie. Nie trudno nie odnieść wrażenia, iż wywołanie takiego efektu było zaplanowane przez Infantino. Możliwość pozowania przy tak efektownym pucharze, Trump ponownie wykorzystał jako szansę zademonstrowania światu swojego wpływu na arenie międzynarodowej oraz prestiżu z tego wynikającego.

W trakcie finałów organizowanych w lipcu w Stanach Zjednoczonych Klubowych Mistrzostwach Świata, stanowiących próbę przed przyszłorocznym mundialem, nastąpiły kolejne wydarzenia, które można powiązać z rosnącą zależnością FIFA od administracji Trumpa. Trofeum za zwycięstwo w rozgrywkach można było bowiem podziwiać w Trump Tower – prywatnym wieżowcu amerykańskiego prezydenta. Na tym jednak nie koniec „współpracy” na linii Biały Dom-FIFA. Przywódca Stanów Zjednoczonych miał możliwość, wraz z Infantino, nagrodzenia zwycięzców rozgrywek – drużynę Chelsea. Po wręczeniu angielskiej ekipie trofeum Trump postanowił pozostać na scenie wraz z zawodnikami, budząc w nich ewidentną konsternację. Zachowanie takie nie może dziwić, biorąc pod uwagę zamiłowanie Trumpa do otaczania się złotem i prestiżowymi pucharami. W świat poszły obrazki, na których prezydent USA utożsamiany jest ze zwycięstwem. Opisywane zachowanie było więc naturalne dla amerykańskiego przywódcy i skuteczne, jeśli chodzi o budowę wizerunku wśród kibiców piłki nożnej. Po raz kolejny miejsce na czołówkach światowych gazet sportowych zajął przywódca Stanów Zjednoczonych.

Razem na Bliskim Wschodzie

Najświeższym dowodem na trwanie współpracy na linii FIFA-Biały Dom jest zaproszenie Infantino przez Trumpa do egipskiego Sharm el-Shaikh na październikowy szczyt międzynarodowy poświęcony Strefie Gazy. Warto zaznaczyć, że to nie pierwszy raz kiedy Szwajcar i Amerykanin spotykają się na Bliskim Wschodzie. Ogromnym zainteresowaniem opinii publicznej cieszyły się rozmowy Infantino z przywódcą Stanów Zjednoczonych mające miejsce w maju bieżącego roku w Katarze. Wizyta Trumpa w tym niewielkim państwie położonym nad Zatoką Arabską wpisywała się w program tournee po regionie – wcześniej krajem odwiedzonym przez prezydenta Stanów Zjednoczonych była bowiem Arabia Saudyjska. Podróż do Kataru, gospodarza ostatnich mistrzostw świata, związana była z ceremonią przejęcia formalnych obowiązków dotyczących organizacji przyszłorocznego mundialu z rąk katarskiego emira Tamima ibn Hamada Al Saniego. Udział Infantino w uroczystościach spowodował powstanie krytycznych głosów wobec takowej postawy Szwajcara w samej FIFA. Równolegle bowiem do wydarzeń odbywających się na Bliskim Wschodzie, w paragwajskim Asunción odbywał się coroczny kongres światowej federacji piłkarskiej. Udział szwajcarskiego działacza w tournee Trumpa utrudniał możliwość bezpośredniego uczestnictwa w szczycie FIFA w Paragwaju, który musiał zostać przełożony o kilka godzin, tak by Infantino mógł się na nim pojawić. Działania podjęte przez szefa FIFA doskonale pokazują hierarchię jego priorytetów. Nacisk na utrzymywanie bliskich relacji z Trumpem wyraźnie wskazuje, wokół czego koncentrują się najważniejsze interesy Infantino. Rezultatem opisanych wydarzeń stało się formowanie oporu wobec działalności Infantino – na jego wystąpieniu w Asunción zabrakło ¼ przedstawicieli FIFA, którzy wybrali celową absencję.

Październikowa wizyta na Bliskim Wschodzie z kolei stała się dla Szwajcara okazją do zaznaczenia roli międzynarodowej federacji piłkarskiej w promowaniu pokoju i jedności na świecie. W swoim wystąpieniu podkreślił, iż FIFA zamierza brać udział w odbudowie infrastruktury sportowej w Gazie, dając mieszkańcom regionu, a przede wszystkim dzieciom szansę do rozwoju piłkarskiego. Zabieg ten, oprócz polepszenia reputacji światowej organizacji, wpisuje się w szerszy plan pokojowy Trumpa dla Bliskiego Wschodu, przedstawiony pod koniec września bieżącego roku. Amerykański przywódca, chcąc potwierdzić swoją doniosłą rolę w kształtowaniu pokoju światowego, m.in. poprzez możliwości FIFA, chce doprowadzić do powstania na zniszczonych obszarach Palestyny nowego porządku, wraz z odbudową obszaru i usunięciem z niego Hamasu. W realizacji części z wymienionych celów ma pomóc mu właśnie Infantino. Rola Szwajcara jest jeszcze z jednego punktu widzenia istotna: w wyniku zorganizowania mundialu w Katarze w 2022 r., oraz przyznania mistrzostw w 2034 r., Arabii Saudyjskiej zdobył on wiele kontaktów, które z punktu widzenia Trumpa mogą być pożyteczne przy tworzeniu w regionie nowej architektury bezpieczeństwa – wpływ Infantino na soft power państw regionu może mieć ostatecznie niemałe znaczenie.

Organizacyjne problemy będą, ale jak duże?

Z punktu widzenia organizacji przyszłorocznego mundialu na czoło wysuwa się szereg problemów, przede wszystkim logistycznych i finansowych. Administracja Trumpa szczególną uwagę przykuwa do uzyskania rezultatu, którym można byłoby chwalić się na arenie międzynarodowej, jednocześnie prezentując Stany Zjednoczone jako mocarstwo światowe. Amerykański prezydent zdaje się pomijać wszelkie problemy, które są zgłaszane przez miasta-gospodarzy. Nie da się ukryć, iż pomoc ze strony Kongresu jest niewystarczająca. Amerykańskie miasta muszą silić się na trudne negocjacje z FIFA, w celu uzyskania większych środków na inwestycje. W mediach mówi się o brakach finansowych rzędu 150 milionów dolarów, przypadających średnio na każde miasto-gospodarza. Wydatki na zapewnienie bezpieczeństwa, płynnej komunikacji, odpowiedniej bazy hotelowej są tak wysokie, że coraz częściej mówi się o rezygnacji z tworzenia dedykowanych stref kibica w poszczególnych miast. Krok ten wiązałby się z utratą znacznej części przychodów z imprezy oraz skutkowałby osłabieniem klimatu mistrzostw.

Trudności zgłaszane przez miasta-gospodarzy oraz problemy z zapewnieniem bezpieczeństwa turystom spotykają się z brakiem zrozumienia po stronie administracji Trumpa. Amerykański przywódca łączy kłopoty finansowe lokalnych komitetów organizacyjnych z przedstawicielami obozu demokratów sprawującymi władzę polityczną w poszczególnych miastach, określając ich jako źródło wszelkich problemów. Prezydent USA w sporze z demokratami nie cofnął się przed użyciem argumentu odebrania praw do organizowania mundialu w miastach, w których występują największe problemy. Taka groźba wydaje się niemożliwa do zrealizowania, ponieważ administracja prezydenta nie posiada uprawnień do zmiany miejsc rozgrywania turnieju. W tych okolicznościach przydatna okazuje się znajomość amerykańskiego miliardera z Infantino. Trump w mediach przekonywał, iż jedna rozmowa ze Szwajcarem wystarczy, aby zabrać miastom sprawiającym problemy logistyczne organizację mistrzostw. Jest to kolejna sytuacja, w której kontakty z Infantino stają się dla Trumpa dźwignią do wywierania nacisku na przeciwnikach politycznych. Dotychczas relacje z szefem międzynarodowej federacji piłkarskiej były wykorzystywane na użytek polityki zewnętrznej i swoistego rodzaju soft power w stosunkach międzynarodowych. Aktualnie można dostrzec ewolucję tej znajomości, użytkowanej także do zdobywania przewagi w krajowej polityce. Groźba przeniesienia turnieju z San Francisco czy Seattle pozostanie prawdopodobnie wyłącznie na papierze. Trudno bowiem sobie wyobrazić manewr zmiany gospodarza na 8 miesięcy przed startem turnieju. Ponadto Trumpowi stanowczo odpowiedział już Victor Montagliani, wiceszef FIFA, informując, iż żaden ze światowych przywódców nie może wpływać na sport oraz że to międzynarodowa organizacja piłkarska jest zobligowana do zarządzania turniejem.

Kolejnym z problemów, z którymi muszą się zmierzyć organizatorzy turnieju w Stanach Zjednoczonych są kwestie braku odpowiedniego systemu transportowego. Jest to rezultat braku doinwestowania systemu publicznego transportu w całym kraju. Następujące po sobie władze przeznaczały pieniądze publiczne wyłącznie na rozbudowę sieci dróg i autostrad, nie tworząc alternatyw dla osób nieposiadających samochodu. Znaczna część turystów będzie zmuszona do poruszania się po Stanach Zjednoczonych wynajętymi samochodami, spędzając godziny w korkach. Jedyną alternatywą dla przyjezdnych pozostaje komunikacja przy użyciu samolotów, co z kolei spowoduje przeciążenie infrastruktury lotniskowej. Według raportu US Travel Association poszczególne lotniska nie są przygotowane na przyjęcie znaczącej liczby turystów. Skalę problemu najlepiej obrazuje fakt, iż do 11 miast gospodarzy przyjechać ma wedle szacunków ok. 6,5 miliona gości. Zapewnienie transportu tak ogromnej liczbie przyjezdnych będzie nie lada wyzwaniem, zważywszy na spory pomiędzy poszczególnymi miastami, a rządem federalnym.

Powszechne staje się także ryzyko, iż mundial nie będzie dostępny w równym stopniu dla obywateli wszystkich państw na świecie. Powtarzane przy prawie każdym przemówieniu słowa Infantino o konieczności zjednoczenia ludzi przy okazji mistrzostw są weryfikowane przez politykę migracyjną Trumpa. Jednym z jej przejawów było, chociażby wydanie w czerwcu bieżącego roku prezydenckiej proklamacji, zabraniającej wjazdu do Stanów Zjednoczonych obywatelom niektórych państw.  Podróż do Ameryki Północnej może się okazać niemożliwa na przykład dla kibiców reprezentacji Iranu, która to zakwalifikowała się już na turniej, czy Demokratycznej Republiki Konga, walczącej jeszcze w barażach. Brak przejrzystych zasad co do możliwości wjazdu fanów afrykańskich i azjatyckich drużyn jest jednym z problemów, które podnosi się w celu krytyki organizacji turnieju w Stanach Zjednoczonych.

Biorąc pod uwagę wszystkie problemy organizacyjne, na łamach opinii publicznej coraz częściej można spotkać się z głosami, iż turniej w USA, Kanadzie i Meksyku będzie porażką frekwencyjną. Koszta związane z przygotowaniem stadionów naturalnie przeniesione zostaną na kibiców, co widać zresztą po ogłoszonych niedawno cenach biletów na areny spotkań przyszłorocznego mundialu. Kwoty rzędu 2-3 tysięcy dolarów za pojedynczą wejściówkę na mecz znacząco przekraczają budżet przeciętnego widza. Brak kibiców z innych kontynentów może być pomijalny, jeśli dzięki wewnętrznym nastrojom w Stanach Zjednoczonych powstanie popyt na turniej. Major League Soccer (najwyższy poziom rozgrywkowy w USA) notuje w ostatnich latach wzrost popularności. Piłka nożna, czyli sport do tej pory niezajmujący kluczowego miejsca w hierarchii amerykańskich dyscyplin, zdobywa coraz większą rzeszę fanów. Rosnąca popularność tego sportu w kraju-gospodarzu nie będzie jednak w stanie całkowicie zakryć efektów problemów logistycznych, jeśli te nie zostaną do czasu turnieju rozwiązane.

Telewizja FOX pomoże? Infantino na American Business Forum

W kontekście zbliżającej się największej sportowej imprezie na świecie nie sposób nie poruszyć także roli telewizji FOX News, czyli medium posiadającego prawa do transmisji turnieju w Stanach Zjednoczonych. Omawiany nadawca możliwość relacjonowania wydarzeń z północnoamerykańskich boisk uzyskał już w 2015 r. Na szczególną uwagę zasługuje w tym przypadku fakt, iż telewizja jest powszechnie uznawana za zaplecze medialne samego Trumpa. Niezależni obserwatorzy oraz opinia publiczna wskazują, że FOX News pozostaje nieobiektywne w opisywaniu działalności politycznej amerykańskiego przywódcy, kształtując w pozytywny sposób narrację na jego temat. W obliczu tych zarzutów nie brak opinii, iż media te, dzięki pozyskaniu praw do transmisji mundialu, pełnią funkcję platformy komunikacyjnej Trumpa w tematyce dotyczącej przyszłorocznych mistrzostw. Już teraz pojawiają się głosy, iż niezależnie od poziomu przygotowania kraju na przyszłoroczne wydarzenia, w telewizji dominować będą nastroje wychwalające działalność administracji prezydenta Stanów Zjednoczonych. Należy uznać, że współpraca amerykańskiego przywódcy z telewizją FOX, w kontekście nadchodzącego mundialu jest kluczowa. Możliwość kreowania rzeczywistości poprzez zarządzanie odbiorem zmagań sportowych bez wątpienia pomoże aktualnemu prezydentowi w poprawie jego wizerunku wśród obywateli.

Z każdym miesiącem coraz bardziej odczuwalny jest wzrost zainteresowania turniejem w opinii publicznej. Coraz aktywniejsze są również zabiegi Infantino o odpowiednią promocję wydarzenia, dążąc do tego nie tylko w świecie sportu, ale także w sektorze biznesowym. Właśnie w tym celu udał szef światowej federacji piłkarskiej udał się na początku listopada do Miami, biorąc udział w America Business Forum. Meeting, w którym oprócz biznesmenów uczestniczyły postaci takie jak Leo Messi czy sam Donald Trump, stał się idealną okazją do poszukiwań przedsiębiorców, chcących inwestować w piłkę nożną. W trakcie swojego wystąpienia Szwajcar podkreślał potencjał marketingowy wydarzenia, mającego zebrać na stadionach 7 milionów widzów. Jego zdaniem piłka nożna „podbije” w przyszłym roku Amerykę Północną. Drugim wartym odnotowania elementem jego wystąpienia na scenie forum stało się ogłoszenie, iż na ceremonii losowania fazy grupowej przyszłorocznego mundialu przyznana zostanie po raz pierwszy w historii nagroda FIFA Peace Prize. Jej laureatem ma, zdaniem Infantino, zostać osoba dążąca do zaprowadzenia i wspierania pokoju na świecie, skupiająca się na jednoczeniu wszystkich ludzi na świecie. Szef światowej federacji piłkarskiej nie zdradził oficjalnie kto zostanie nagrodzony, lecz wiele na to wskazuje, że postacią tą będzie sam Trump. Przywódca Stanów Zjednoczonych wielokrotnie podkreślał, że w swoim mniemaniu zasługuje na otrzymanie Pokojowej Nagrody Nobla, z racji na jego wysiłki w procesie wprowadzania pokoju światowego. Za przyznaniem FIFA Peace Prize amerykańskiemu prezydentowi przemawia także jego przyjaźń z Infantino, który kolejny raz uwidoczniła się podczas America Business Forum. Szwajcar zaznaczał, iż świat potrzebuje liderów, podkreślał również, iż działalność Trumpa jest godna do naśladowania. Szefowi światowej federacji piłkarskiej szczególnie imponuje szczerość Amerykanina oraz skuteczność w dążeniu do celu.

Analizując przebieg znajomości Trumpa i Infantino, jej zakres – znacznie wybiegający poza wyłącznie biznesowo relacje dotyczące rozmów związanych z organizacją w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku mundialu, należy stwierdzić, iż omawiane kontakty dwustronne nie są nastawione jedynie na stworzenie spektaklu medialnego. Można uznać, iż wraz z przyznaniem USA praw współgospodarza mistrzostw świata, zarówno Trump, jak i Infantino uznali, że bliższe porozumienie pomiędzy nimi pozwoli na skuteczniejsze zarządzanie wspólnymi interesami. Szwajcar zyskał w oczach Amerykanina miano równego partnera politycznego, z którym należy się liczyć. Dobre relacje z Infantino nie wykluczają się jednak z tendencją po stronie Białego Domu do marginalizacji FIFA i używania jej przez amerykańskiego prezydenta do swoich własnych celów. Wymieniony powyżej przypadek wspólnego celebrowania Trumpa z zawodnikami Chelsea jest jednym z przykładów. Przywódca Stanów Zjednoczonych bez wątpienia uwielbia prezentować się na tle zwycięzców, dąży do tego, by jego prezydentura była synonimem sukcesu oraz prestiżu. Zważając na te motywacje, współpraca z międzynarodową organizacją piłkarską daje ku temu najlepsze możliwości. Można więc stwierdzić, iż teatralna forma znajomości jest tylko grą pozorów, najważniejsze w relacji Trumpa i Infantino zdają się wspólne interesy. Należy jednak skonstatować, że współpraca z przywódcą Stanów Zjednoczonych jest dla Szwajcara co najmniej ryzykowna. Amerykański miliarder jest politykiem z krwi i kości, niewybaczającym pomyłek. Nietrudno sobie wyobrazić scenariusz, w którym rola Infantino w światowej piłce zostaje znacząco pomniejszona, zaś Trump z czasem przestaje swojego partnera politycznego wspierać. Znajomość z tak kontrowersyjną postacią, jaką jest przywódca Stanów Zjednoczonych pozostawiła także rysę na wizerunku FIFA, organizacji, która do tej pory i tak nie miała szlachetnej opinii w świecie piłki nożnej. Jak jednak widać sport w przypadku potencjalnych interesów politycznych schodzi na drugi plan. Nie będzie wyolbrzymiona opinia, iż Infantino bliżej jest aktualnie do polityka aniżeli działacza sportowego. Trumpowi zaś należy oddać, iż jest postacią, która doskonale rozumie jakie szanse stwarza dyplomacja sportowa do budowy wizerunku państwa czy polityka na arenie międzynarodowej. Trzeba uznać, iż relacja obydwu postaci nabierze jeszcze bardziej na znaczeniu wraz ze zbliżaniem się startem mistrzostw świata. Ich rezultat bez wątpienia zdefiniuje przyszłość znajomości Trump-Infantino. W aktualnej sytuacji obydwaj działacze znacząco zyskują na widowisku, którego są głównymi bohaterami.

Radosław Kłobucki

Doceniasz naszą działalność?

Możesz wesprzeć nas darowizną w dowolnej kwocie.

Fundacja Polski Instytut Dyplomacji Sportowej
Al. Solidarności 68/121, 00-240 Warszawa
07 1090 1014 0000 0001 5892 0242
Tytuł przelewu: “Darowizna na cele statutowe”

Uzyskane środki zostaną wykorzystane do rozwoju Instytutu.