Chopin urbi et orbi. Jak kultura i sport kształtują wizerunek Polski na świecie?

Za nami XIX Konkurs Chopinowski, który raz na pięć lat rozbudza emocje nie tylko w pianistycznym świecie, ale także pobudza do dyskusji na temat wizerunku Polski na arenie międzynarodowej i wykorzystania sztuki jako naszego eksportowego „soft power”. Co łączy muzyczne konkursy z największymi sportowymi imprezami oraz czy sport i kultura mogą ze sobą współpracować na rzecz globalnego wizerunku kraju?

Kurz bitewny opadł w warszawskiej Filharmonii Narodowej, perfekcyjnie nastrojone fortepiany rozluźniły już struny, a Eric Lu powrócił do Stanów Zjednoczonych jako zwycięzca XIX edycji jednego z najbardziej prestiżowych konkursów pianistycznych na świecie. Można powiedzieć, że podobnie jak podczas imprez sportowych – największe emocje już za nami. Jednak ich efekty rozkładają się na znacznie dłuższy okres i mają długotrwałe konsekwencje. Skąd to trwanie, mimo że zwycięzców poznajemy praktycznie natychmiast?

Joseph Nye sformułował koncepcję soft power, zgodnie z którą kraje posiadają zdolność do zdobywania wpływów na arenie międzynarodowej nie tylko poprzez środki przymusu czy siłę militarną, ale zwłaszcza poprzez atrakcyjność własnej kultury czy polityki. To oznacza, że nie tylko najwyższej rangi politycy oraz wojskowi, ale również artyści i sportowcy mogą realizować szeroko pojętą politykę międzynarodową państwa. Co więcej – ich dziedzictwo jest niekiedy na tyle ponadczasowe, że trwa – niczym horacjański pomnik – nie tylko jako dzieło, ale przede wszystkim punkt odniesień dyplomatycznych.

Chopin urbi. Jak Polacy czerpią ze swojego kompozytora?

Dyskutując o dyplomacji kulturalnej nie sposób nie ująć tego, jak Konkurs Chopinowski i jego otoczka wpłynęły nie tylko na zewnętrzny wizerunek Polski na świecie, ale również motywacje i zainteresowania samych Polaków. Analizę zjawiska warto rozpocząć od środka, a najlepiej miejsca, gdzie tworzyły się wokół niego żywe zbiorowości. Organizowane przez PKN Orlen Strefy Melomana przyciągały ludzi w największych miastach kraju aktywizując ich muzycznie i wskazując, że muzyka klasyczna może pozostawać z nimi nie tylko na czas trwających „chopinowskich igrzysk”.1 

Łącznie strefy w Warszawie, Białymstoku, Gdańsku, Lublinie, Płocku, Szczecinie i Wrocławiu odwiedziło 27 tysięcy osób, a najwyższą frekwencją może pochwalić się Białystok, co pokazuje, że konkurs dawno wykroczył poza mury stołecznej Filharmonii Narodowej.

To także znak, że kultura wyższa – podobnie jak sport – może stanowić społeczne spoiwo i obiekt masowego zainteresowania. Strefy Melomana pozwoliły zbudować punkty kontaktu z konkursem, którego ze względu na ograniczenia biletowe bezpośrednio mogą doświadczyć tylko nieliczni.

Chopin w swoim uniwersalizmie jest idealną ikoną narodowej kultury, która przekracza pewne narzucone narracje. Od lat poprzez postać wybitnego kompozytora udaje się opowiedzieć historię Polski. Tę realizowaną na użytek wewnętrzny jak i zewnętrzny. Trudno o bardziej imponujący symbol polskości, który robi wrażenie nie tylko na nas samych, ale także cieszy się estymą w międzynarodowej kulturze.

Mowa tu między innymi o pomniku Fryderyka Chopina w… chińskim Szanghaju. Co więcej – chopinowska narracja była także przedmiotem realizacji polityki wizerunkowej jeszcze w czasach PRL, które rzadko używało tak elitarnych symboli kulturowych odnosząc się raczej do masowych środków wyrazu artystycznego. To pokazuje jak potęgi symboliki chopinowskiej nie sposób pominąć przy próbie budowania krajowego wizerunku.

Nasz Chopin

Kontekstów kulturowych i nawiązań do sportu jest jeszcze więcej. Jako gospodarze turnieju czujemy się w obowiązku najlepszej interpretacji Chopina, który jest dla Polaków kimś więcej niż tylko wybitnym kompozytorem. Na każdym piłkarskim mundialu podobne odczucia mają Anglicy, którzy przypisują sobie rolę ojców futbolu, a każdą porażkę odbierają bardzo personalnie. Nic zatem dziwnego, że gdy w 1966 roku po wielu latach upokorzeń Lwy Albionu sięgnęły po ostateczny triumf, Anglicy postanowili obwieścić światu, że futbol powrócił do miejsca swoich narodzin.

Nie inaczej niż mistrzowie świata z 1966 roku czuliśmy się w 1975 roku, gdy laureatem Konkursu Chopinowskiego zostawał Krystian Zimerman. Sukces pianisty ochoczo wykorzystywała również administracja państwowa Edwarda Gierka, która na fali sukcesów swoich czasów wplotła w swoją machinę również sam konkurs.

Autorzy doskonałej publikacji opisującej kulisy Konkursu Chopinowskiego od samego jego powstania wskazują, że – znów podobnie jak turnieje mistrzostw świata czy igrzyska olimpijskie – każda edycja definiowała w pewien sposób własne czasy i była zwierciadłem dla swojej epoki2. I tak w ramach anegdoty można podkreślić jak w tamtych czasach wielokrotnie polscy rodzice nadawali nawet dzieciom imię Krystian – właśnie na cześć słynnego pianisty. 

Blechacz jak Małysz

Dokładnie to samo czuła część publicystów, która w późniejszych czasach przełomu lat 90. i 00. obawiała się globalizacji konkursu i zwycięstw Azjatów, których porównywano nawet do bezdusznych maszyn doskonale odtwarzających Chopina, choć niezgodnych z archetypem romantyzmu, przez którego pryzmat postrzegano rodzimego kompozytora. Wówczas klasie opisującej konkurs brakowało w tych wykonaniach pierwiastka polskości.

Wreszcie w 2005 roku przeżyliśmy krótką, ale wciąż istotną z punktu naszego porównania „Blechaczomanię”, która nasuwa oczywiste porównanie do „Małyszomanii” i wychodzenia z pewnej niszy.

Skoki narciarskie i pianistyczne wykonania rozbudzały nadzieje oraz dumę Polaków. Podobieństwa pomiędzy narodowymi bohaterami nasuwały się także przez ich skromność i skupienie – tak na każdym kolejnej nucie jak i kolejnym skoku. Oba sukcesy były również znakiem czasu, gdy Polacy potrzebowali bohaterów wstępując w przełom wieków i nieznany dotychczas etap transformacji.

Chopin orbi. Co zyskujemy na arenie międzynarodowej?

Dyplomacja sportowa oraz kulturalna mogą się uzupełniać, stanowiąc przyczółek dla szerszej realizacji interesów politycznych oraz gospodarczych danego państwa. Muzyka Chopina stanowi nie tylko element polskości, ale również uniwersalny język, którym szczególnie zachwyca się całkowicie odmienny od nas kulturowo świat Dalekiego Wschodu. Najpopularniejszym historycznym przykładem takiego języka, który potrafi wytworzyć kultura i sport jest tzw. dyplomacja pingpongowa, która dzięki pozornie niewinnemu turniejowi tenisa stołowego pozwoliła zbliżyć do siebie Chiny i USA oraz wykorzystać sport jako pretekst do nawiązania dalszych kontaktów politycznych. 

W 1971 roku amerykański zespół tenisistów stołowych wraz z obecnymi z nimi dziennikarzami został pierwszą delegacją tego kraju, która oficjalnie pojawiła się w komunistycznych Chinach od objęcia władzy przez Mao Zedonga. Wspólne działania zaowocowały również później istotnym spotkaniem chińskiego przywódcy i prezydenta USA – Richarda Nixona.

Także muzyka Fryderyka Chopina oraz obecność azjatyckich oraz polskich laureatów jednego z najpopularniejszych muzycznych konkursów na świecie może być pretekstem do realizacji państwowej polityki zagranicznej, zwłaszcza w tak newralgicznym kierunku jak Chiny. Trudno bowiem o lepsze nici porozumienia między pozornie odległymi państwami niż sport i dobra kulturowe.

Jak już wspomnieliśmy – Chopin na świecie to przede wszystkim kierunek wschodni. Artysta, w którym zakochali się Japończycy i Chińczycy, szczególnie przemawia do ich wrażliwości, czyniąc swoje utwory ponadnarodowym językiem porozumienia. Doskonały przykład nowoczesnego stworzenia własnego produktu kulturowego to również Daleki Wschód, a konkretniej Korea Południowa – ojczyzna k-popu. 

Dają przykład Koreańczycy

K-pop był swego rodzaju rewolucją pod względem podejścia do fanów, a także budowania wizerunku w ramach całego ekosystemu wykorzystującego media społecznościowe, ale przede wszystkim swój fandom. Muzyka schodzi nieco na dalszy plan, a idole – dzięki wsparciu swoich fanów – mogą skuteczniej promować swoją twórczość.

Dedykowane i proste choreografie, ponadnarodowe wartości, jakie ma nieść muzyka, sprawiają, że k-pop ma ogromny potencjał szerokiego rozpowszechnienia, także w innych kulturach. Możliwości globalnego eksportu swojej kultury i czerpania z tego korzyści ekonomicznych oraz politycznych dostrzegł koreański rząd subsydiując tzw. „koreańską falę”3.

Dziś narzędziem soft power może być dowolne dobro kulturowe. Wystarczy odpowiednia specjalizacja i kreatywne wykorzystanie własnej kultury. Turcja masowo eksportuje seriale: stosunkowo tanie w produkcji, z umieszczonymi w nich wieloma propaństwowymi wątkami. Popularne również w Polsce „Wspaniałe Stulecie” idealnie wpisuje się w prowadzoną przez Turcję politykę neoosmanizmu, czyli odwołania się do dziedzictwa i wpływów Imperium Osmańskiego. Co więcej – działalność Turcji dorobiła się własnej terminologii w literaturze badawczej. Senem Çevik określił część działań prowadzonych przez Turcję „dyplomacją oper mydlanych”. Dowodem na skuteczność tych działań ma być rosnący przychód ze sprzedaży praw oraz wzrost ruchu turystycznego z kierunku Bałkanów Zachodnich4.

Naturalnym kierunkiem wsparcia dyplomacji kulturowej poza granicami Polski są również sportowcy występujący w czołowych ligach świata. Znani piłkarze jak Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny (Hiszpania), Piotr Zieliński (Włochy) stanowią wizytówki kraju w najbardziej medialnych ligach świata. Siatkarskimi gwiazdami światowego formatu są między innymi Tomasz Fornal i Aleksander Śliwka (występujący w Turcji), Bartosz Kurek i Norbert Huber (Japonia) czy Michał Kubiak (Wietnam, do niedawna Chiny). Iga Świątek oraz Hubert Hurkacz promują kraj podczas turniejów tenisowych odbywających się na całym świecie. Ich popularność oraz zasięgi, a także międzynarodowy „język” sportu jakim się posługują sprawia, że idealnie nadają się do roli nieoficjalnych ambasadorów polskiej polityki zagranicznej.

Instytut Polski jako platforma promocji kraju

Środowisko sportowe może zaczerpnąć także wiele wzorców pracy z istniejących już ram polskiej dyplomacji kulturalnej. Funkcjonujące już w międzynarodowej przestrzeni Instytuty Polskie informują o Polsce, rozwijają kontakty w dziedzinie kultury i nauki oraz popularyzują dorobek w tych dziedzinach, a także wspierają nauczanie języka polskiego jako obcego.

Aktualnie na sieć Instytutów składa się 25 placówek na całym świecie, podległych Ministerstwu Spraw Zagranicznych. Sport jako zjawisko masowe, przyciągające tłumy, a niekiedy stanowiące wydarzenia o ogromnym potencjale kulturowym, doskonale wpisałby się w trwające już działania na rzecz promowania Polski na świecie. Jak zatem nauczyć sferę publiczną wykorzystywać sport i czerpać z niego korzyści w relacjach ze światem?

Pierwsze kroki oglądaliśmy już w ramach programu „Poland Travel” realizowanego przez Polską Organizację Turystyczną. Administracja publiczna wykorzystywała drużyny i sportowców indywidualnych występujących w międzynarodowych rozgrywkach promując podróże do Polski.

O ile okresowe działanie reklamujące Polskę jako destynację turystyczną zasługuje na pochwałę, tak bez realizacji szerszej strategii wpisującej elementy kulturowe w promocję poprzez sport, nie przyniosą one tak spektakularnych efektów jakie moglibyśmy podziwiać przy posiadaniu wieloletniego planu. W tym celu można zatem wykorzystać placówki Instytutu Polskiego, który badając możliwości i obecność sportowców w różnych krajach, realizowałby działania na całym świecie.

Sport i kultura – globalni aktorzy i instytucjonalizacja popularności

Porównań pomiędzy światem sportu i kultury dostarczają nam również same instytucje obu obszarów życia społecznego. Organizacja, która ma spełniać funkcję „muzycznego MKOl” już powstała i mieści się w Genewie. To Światowa Federacja Międzynarodowych Konkursów Muzycznych, która od 1957 roku zrzesza najważniejsze konkursy, począwszy od pianistycznego Konkursu im. Chopina, przez skrzypcowy Konkurs im. Henryka Wieniawskiego po Konkurs Bachowski w Lipsku.

Celem istnienia organizacji jest ustandaryzowanie pewnych norm najistotniejszych wydarzeń i ich wzajemna promocja. Certyfikacja i współpraca międzynarodowa mają zwiększać poziom konkursów oraz promować młode talenty. Zupełnie jak kroki podejmowane przez MKOl w celu ochrony dziedzictwa sportowego i jego rozwoju.

Wróćmy jednak do samego Konkursu Chopinowskiego i jego struktury, która wydaje się interesująca także z perspektywy komercjalizacji. Jego organizator – Narodowy Instytut Fryderyka Chopina słusznie dostrzega także paralele między sposobem finansowania ruchu olimpijskiego a przestrzenią kulturalną oraz uważnie dobiera swoich partnerów i mecenasów.

Poza tym, że są to partnerstwa ekskluzywne i branżowe (tak jak w przypadku „Programu The Olympic Partners”), to mimo wszystko nie pozostają one skupione jedynie w bańce zainteresowanych muzyką klasyczną. Wśród partnerów medialnych ostatniej edycji znalazły się nie tylko media tradycyjne, które są z konkursem od lat, ale również masowe medium jakim stał się TikTok.

Rozszerzenie możliwości oddziaływania na młodych odbiorców to kolejna nowinka – tym razem wyjęta żywo ze sportu – która pozwala budować grupę lojalnych konsumentów muzyki poważnej, także w czasach gdy o uwagę odbiorcy jest coraz trudniej. Nawet tak wymagający „produkt” jakim jest muzyka Chopina, może stanowić przedmiot masowej rozrywki, którą można ostatecznie zamknąć w kilkunastosekundowym viralu. Warto przy tym wrócić do jednego z poprzednich akapitów opisującego popularność k-popu na świecie i odnaleźć odpowiedni klucz. Niestety, dziś kultura, a zwłaszcza wysoka, potrzebuje mediów społecznościowych, aby odnaleźć swojego odbiorcę.

Co dalej? Rekomendacje dla polskiej dyplomacji kulturalnej i sportowej

Dyplomacja kulturalna i sportowa powinna korzystać z bogatych zasobów narracyjnych jakimi dysponuje Polska. Dziś naturalnymi ambasadorami Polski w świecie są nie tylko oficjele realizujący politykę państwa, ale przede wszystkim sportowcy i artyści, którzy przyciągają tłumy dzięki swoim unikalnym w skali świat umiejętnościom.

Znacznie większym poparciem społecznym dysponują dziś Robert Lewandowski, Iga Świątek, Aleksandra Kurzak czy Jakub Józef Orliński. Komunikacja oparta na naturalnych kodach kulturowych wytworzonych przez sport i sztukę pozwoliłaby na zbudowanie wizerunku Polski jako ambitnego kraju, który daje światu specjalistów w swoich dziedzinach. Lub po prostu – wybitne postaci świata rozrywki.

Ten trend, który będzie przybierał na sile doskonale rozumie Orlen, który szeroko podchodzi do kwestii promocji marki i kraju łącząc światy sportu, sztuki i nauki. Tylko wieloaspektowa soft-power pozwala wykorzystać pełnię potencjału i bogatych zasobów jakimi dysponuje Polska. Między innymi w tym kierunku powinny zmierzać rekomendacje dla skutecznego połączenia krajowych kierunków dyplomacji sportowej i kulturowej – wykorzystania doświadczenia na rynku wewnętrznym i jego promocji w sferze międzynarodowej.

Na poziomie państwowym najgłośniej o wykorzystywaniu sportu jako platformy dyplomatycznej w ostatnich latach mówi się przede wszystkim w kontekście krajów Półwyspu Arabskiego. Nie oznacza to jednak, że reszta świata, w tym Polska powinna zaprzestać jakichkolwiek kroków w dyplomacji sportowej. Warto kształtować własną narrację i wpływać na swój wizerunek przy pomocy konkretnych działań, zamiast dryfu w kierunkach narzucanych przez innych. Komórki odpowiadające za dyplomację sportową to nie novum, a istniejące organizacje w ramach administracji USA czy Francji – państw, które nie muszą już zabiegać o szczególną estymę w świecie międzynarodowych relacji. A mimo to wciąż to robią, wiedząc że to się po prostu opłaca.

Celem powinno być stworzenie jak największej ilości pretekstów komunikacyjnych związanych z docelową działalnością artystyczną czy sportową. Każdy występ – dziś spotęgowany przez media masowe – stanowi możliwość dodatkowej kreacji pożądanego wizerunku na arenie międzynarodowej.

Cristiano promuje Arabię

Dlatego właśnie Arabia Saudyjska tak mocno zabiegała o sprowadzenie Cristiano Ronaldo jako aktywnego sportowca do swojego kraju. Każdy ma świadomość, że najpopularniejszy piłkarz świata jest Portugalczykiem, ale ostatnie lata przynoszą również skojarzenia z saudyjskim klubem Al-Nassr, w którym zdobywa bramki. Każdy jego występ – nawet ten, który na trybunach obserwuje zaledwie garstka osób – jest żywo komentowany w przestrzeni medialnej. Pozwala skojarzyć wartości i przenieść wartość medialną piłkarza, ale przede wszystkim oddane grono fanów na pole kreacji własnego wizerunku państwowego.

Idealnym przykładem takiego działania była obecność Ronaldo w Waszyngtonie w ramach delegacji następcy saudyjskiego tronu. To pierwsza – i szeroko komentowana – wizyta Muhammada ibn Salmana w Białym Domu od 2018 roku, która łączy również inne wątki, takie jak organizacja piłkarskich mistrzostw świata 2026 w USA, Kanadzie i Meksyku oraz ochocze wykorzystywanie sportu jako wizerunkowej dźwigni Donalda Trumpa.

Mimo różnych ocen moralnych, warto podkreślić, że cele Arabii Saudyjskiej są w tym przypadku realizowane w bardzo skuteczny sposób, choć Ronaldo to ambasador, do którego rozwoju Saudyjczycy nie przyczynili się w żaden sposób. A na końcu do tego sprowadza się polityka – realizacji zakładanych celów na poziomie państwa. Dlatego powinniśmy maksymalnie wykorzystywać swoje zasoby jakie przynosi nam sport i kultura, zwłaszcza że są one efektem naszych działań.

Źródła i przypisy:

[1] Więcej o Strefach Melomana na: https://www.orlen.pl/pl/o-firmie/wspieramy/orlenstrefymelomana

[2] Chopinowskie igrzysko. Historia Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina 1927-2015. The Chopin games. The history of the International Fryderyk Chopin Piano Competition 1927–2015
Arendt Ada, Bogucki Marcin, Majewski Paweł, Sobczak Kornelia. Red. Paweł Majewski

[3] https://pism.pl/publikacje/Poludniowokoreanska_kultura_na_fali

[4] Çevik S., Turkish Soap Opera Diplomacy: A Western Projection by a Muslim Source, „Exchange: The Journal of Public Diplomacy” 2014, vol. 5(1)