Donald Trump, Rosja, transpłciowi sportowcy. Kirsty Coventry o swoich pomysłach na przewodniczenie MKOl

Krótko po ogłoszeniu wyników wyborów, nowa przewodnicząca MKOl odpowiedziała na pytania dziennikarzy o wygraną i o plany, dotyczące zarządzania sportem olimpijskim. Odpowiedzi Kirsty Coventry ogólnikowe i dyplomatyczne, ale wyłania się z nich pewien zarys tego, jak może wyglądać prezydentura następczyni Thomasa Bacha.

O tym, że została pierwszą kobietą i pierwszą osobą z Afryki za sterami MKOl:

– Jestem niezwykle dumna z obu tych różnych tożsamości, które mnie tworzą. W czasie tych sześciu miesięcy kampanii zależało mi na tym, żeby członkowie MKOl dowiedzieli się kim jestem i jakie wartości są mi drogie. I nie chodziło tylko o to, że jestem kobietą lub pochodzę z Afryki. Jestem bardzo wdzięczna, że członkowie dostrzegli coś więcej niż tylko płeć czy to, skąd pochodzę.

– Muszę też powiedzieć, że przede mną były niesamowite kobiety [działające w Ruchu Olimpijskim]. Jedna z nich jest dziś z nami – Anita DeFrantz jest ogromną inspiracją dla mnie i dla wielu kobiet. Była pierwszą kobietą, która kandydowała na to stanowisko i, tak jak powiedziałam, zainspirowała mnie. Była moim wielkim mentorem odkąd dołączyłam do ruchu w 2013 roku. Jestem naprawdę dumna, że mogłam uczynić ją dumną. Kobiety takie jak ona utorowały drogę dla większej liczby kobiet takich jak ja. I chcę utorować drogę młodszemu pokoleniu, zwłaszcza że mam dwie młode córki.

O tym, czego może nauczyć się od Thomasa Bacha:

– Przewodniczący Bach prowadzi naszą organizację i prowadził ją bardzo dobrze przez ostatnie kilka lat, co nie zawsze było łatwe. Jak wielu z was wie, było wiele trudności, które pokonał. Chciałabym więc móc porozmawiać z nim o tym, jak stawił im czoła i jakich rad mógłby mi udzielić na przyszłość. Przed nami trzy miesiące, w trakcie których czeka nas wiele dyskusji [Kirsty Coventry formalnie przejmie rolę przewodniczącej w czerwcu – przyp. red.]

O rozmowach, które przyjdzie jej prowadzić z Dolandem Trumpem i o tym, czy polityka amerykańskiego prezydenta nie wpłynie negatywnie na organizację igrzysk w Los Angeles:

– Miałam do czynienia z, powiedzmy, „trudnymi” mężczyznami na wysokich stanowiskach, odkąd skończyłam 20 lat. Nauczyłam się, że kluczowa jest komunikacja. Jestem głęboko przekonana, że prezydent Trump jest wielkim miłośnikiem sportu. Będzie chciał, aby te igrzyska były udane.

– Nie odstąpimy od naszych wartości i naszych wartości solidarności i zapewnienia, że każdy sportowiec, który zakwalifikuje się na igrzyska olimpijskie, będzie miał możliwość wzięcia w nich udziału i będzie w czasie ich trwania bezpieczny.

O przyszłości transpłciowych sportowców w sporcie olimpijskim:

– Odpowiadałam na to pytanie wiele razy w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Moje stanowisko jest takie, że będziemy chronić kobiety i kategorie kobiece. Chcę współpracować z międzynarodowymi federacjami i chcę, aby MKOl przyjął nieco bardziej wiodącą rolę w tym zakresie. Zamierzamy to zrobić, powołując grupę zadaniową, która przyjrzy się i przeanalizuje ten temat. Nie musimy ponownie wykonywać całej pracy, bo federacje już to zrobiło. Natomiast zamierzamy zebrać wszystkich razem, usiąść i poszukać wspólnego stanowiska. Gdy już wspólnie podejmiemy decyzję, jako MKOl i międzynarodowe federacje, decyzja ta będzie bardzo jasna. I nie odejdziemy od niej.

O tym, czy właściwe jest, by kandydatura Indii na gospodarza igrzysk w 2036 roku była na tapecie MKOl przed ustąpieniem z urzędu przewodniczącego Thomasa Bacha, mającego dobre relacją z rodziną Ambanich:

– Na razie o tym nie myślimy, ale na pewno podejmiemy ten temat za kilka dni. Mamy pewien proces, który jest w toku. I o ile mi wiadomo, będzie trwał przez kilka następnych miesięcy.

– Uważam, że musimy zaangażować członków MKOl w wybór przyszłych gospodarzy. Mam na to kilka pomysłów. Chętnie podzielę się nimi z wami może w przyszłym lub kolejnym tygodniu.

O startach rosyjskich sportowców w igrzyskach:

– Musimy zrobić wszystko, aby chronić i wspierać sportowców ze wszystkich obszarów konfliktu. Mamy mnóstwo konfliktów, a wiele z nich rozgrywa się na moim kontynencie. Musimy jako Ruch Olimpijski usiąść i odbyć bardzo poważną rozmowę na temat tego, jak zamierzamy radzić sobie z coraz większą liczbą konfliktów. I w jaki sposób będziemy chronić i wspierać sportowców pochodzących z obszarów objętych konfliktami. Konfliktów jest coraz więcej, a każdy z nich jest nieco inny. Ale myślę, że musimy stworzyć ogólną politykę lub ramy, które pozwolą nam sobie z tym radzić.

O tym, czy zamierza łączyć funkcję przewodniczącej MKOl z urzędem ministra młodzieży, sportu i rekreacji w Zimbabwe [jest na tym stanowisku od 2018 roku]

– Nie ma sposobu, aby robić jedno i drugie. Przeprowadzę się do Lozanny. Odbędę rozmowę z moim prezydentem w Zimbabwe. W moim kraju bardzo mnie wspierają w tej kampanii. I wierzę, że chociaż mogą być trochę smutni, że się żegnamy, są również naprawdę dumni, że zaczyna się nowy rozdział.