Rosja na zimowych igrzyskach olimpijskich 2026 – co warto wiedzieć?

Fot. Peexels.com

Rosjanie wysyłają na igrzyska do Włoch zaledwie 13 sportowców, nie mogą mieć na sobie emblematów narodowych. Zawalczą o medale w 8 dyscyplinach. Dwa razy więcej zawodników, którzy urodzili się jako Rosjanie będzie na tej imprezie reprezentowało barwy innych państw.

Rosja (wcześniej jako Związek Radziecki i Wspólnota Niepodległych Państw) na zimowych igrzyskach olimpijskich startuje nieprzerwanie od 1956 roku. Łącznie zdobyła 387 medali, w tym 141 złotych[1]. Daje jej to trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej zimowych igrzysk.

Rosja zorganizowała także zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi w 2014 roku, czyli jedną z najważniejszych sportowych imprez dla tego kraju po upadku Związku Radzieckiego. Tuż po ich zakończeniu, a w trakcie igrzysk paralimpijskich, kraj rządzony przez Władimira Putina rozpoczął pierwszy etap zajęcia Ukrainy – dokonując aneksji Krymu[2]. Wówczas nie skończyło się to dla Rosji poważnymi konsekwencjami w sporcie, jak np. zakaz startów w międzynarodowych zawodach. Tak stało się dopiero po pełnoskalowej inwazji z 2022 roku, która spowodowała błyskawiczne reakcje ze strony Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) i poszczególnych federacji (także w sportach zimowych).

Od tego momentu Rosjanie występują w ograniczonej liczbie zawodów, praktycznie zawsze bez symboli narodowych. Nie mają też możliwości startów we właściwie żadnych zawodach drużynowych. Na igrzyskach zobaczymy jednak kilku zawodników z Rosji, którzy pomimo problemów postarają się osiągnąć jak najlepszy wynik.

W jakich dyscyplinach zobaczymy Rosjan?

Na zimowych igrzyskach olimpijskich zawodnicy i zawodniczki z Rosji oraz Białorusi wystartują jako Indywidualni Neutralni Atleci (AIN). Jest to sytuacja taka sama, jak na igrzyskach w Paryżu. Nic nie zmienił wybór nowej przewodniczącej MKOl-u. W marcu 2025 r. Thomasa Bacha zastąpiła Kirsty Coventry, która jednak w dużej mierze podtrzymała działania swojego poprzednika. MKOl we wrześniu oficjalnie zatwierdził dopuszczenie Rosjan i Białorusinów do udziału w zimowych igrzyskach olimpijskich we Włoszech. Decyzję o umożliwieniu im zakwalifikowania się na tą imprezę pozostawił jednak w gestii poszczególnych federacji sportowych.

Na igrzyska pojadą więc sportowcy z Rosji i Białorusi, którzy uzyskali kwalifikację sportową, przestrzegają kodeksu antydopingowego, nie popierają działań wojennych ani nie są członkami klubów wojskowych bądź innych służb państwowych (wymagane było podpisane specjalnej deklaracji neutralności)[3]. Co ważne, podczas trwania imprezy nie będą mogli również występować z symbolami narodowymi, a także otrzymywać wsparcia finansowego od sponsorów z ich państw. Sportowcy ponadto nie będą mogli wziąć udział w ceremonii otwarcia ani w zawodach drużynowych.

Ostatecznie na igrzyskach ujrzymy 13 Rosja (i 7 Białorusinów). Będą to Sawielij Korostieliow, Daria Nieprajewa (biegi narciarskie), Adelia Petrosjan, Piotr Gumennik (łyżwiarstwo figurowe, Nikita Filippow (narciarstwo wysokogórskie), Iwan Posaszkow, Alena Kryłowa (short track), Ksenia Korżowa, Anastazja Siemionowa (łyżwiarstwo szybkie), Paweł Repiłow, Daria Olesik(saneczkarstwo), Siemion Efimow, Julia Pleszkowa (narciarstwo alpejskie). Jest to bardzo mała liczba w porównaniu do poprzednich edycji imprezy – w Pekinie wystąpiło 212 Rosjan, a w Pjongczangu 168. Rekordowa liczba sportowców z tego kraju wzięła natomiast udział w igrzyskach w Soczi – tam pojawiło się aż 225 zawodników.

Problemy z uzyskaniem kwalifikacji

Na zimowe igrzyska olimpijskie część sportowców z Rosji uzyskała kwalifikację w ostatniej chwili – a dokładniej na przełomie grudnia i stycznia. Jeszcze w październiku ubiegłego roku Międzynarodowa Federacja Narciarska i Snowboardowa (FIS) decyzją większości członków podjęła decyzje o niedopuszczeniu do organizowanych pod swoją egidą zawodów Rosjan i Białorusinów nawet w statusie neutralnym. Było to bolesne postanowienie dla sportowców z tych państw – straciliby możliwość startu w dużej liczbie konkurencji olimpijskich. Rosjanie złożyli więc skargę do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS), który ostatecznie na początku grudnia nakazał FIS dopuszczenie zawodniczek i zawodników z tych państw do zawodów międzynarodowych.

Od tego momentu rozpoczęła się procedura mającą na celu uzyskanie statusu neutralnego. Niektórzy z nich w dość krótkim czasie, bo w przeciągu zaledwie kilku tygodni, uzyskali nie tylko zgodę na starty, ale także kwalifikację na igrzyska. Inni napotkali m.in. na problemy wizowe – tak się stało w przypadku skoczków narciarskich, którzy nie wzięli z tego powodu udziału w żadnych międzynarodowych zawodach.

Nie wszyscy mieli szansę chociażby na wzięcie udziału w kwalifikacjach. Najbardziej bolesny dla Rosjan jest zdecydowanie brak ich drużyny hokejowej. To najpopularniejszy sport w tym kraju, cieszący się o wiele większym zainteresowaniem niż piłka nożna. Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie (IIHF) podjęła ostateczną decyzję o wykluczeniu rosyjskiej drużyny z udziału w igrzyskach olimpijskich w połowie ubiegłego roku. Według IIHF z zasady neutralni sportowcy nie mogą stanowić drużyny, co zostało wskazane w oficjalnym komunikacie prasowym.

Także w innych dyscyplinach pojawiły się problemy. W przypadku konkurencji takich jak łyżwiarstwo figurowe, łyżwiarstwo szybkie czy short track decyzję o dopuszczeniu Rosjan Międzynarodowa Unia Łyżwiarska (ISU)podjęła pod koniec 2024 roku. Wówczas wywołało to spore kontrowersje z dwóch stron – państwa Zachodu krytykowały samo umożliwienie im udziału w kwalifikacjach, natomiast Rosjanie mała liczbę przyznanych miejsc w konkurencjach indywidualnych. Ostatecznie w porównaniu do poprzednich edycji w łyżwiarstwie zobaczymy zaledwie kilku Rosjan.

Biathlon bez Rosjan

 – Rekomendacja zarządu MKOl-u z marca 2023 r. dotycząca startów drużyn z Rosjanami w składzie pozostaje w mocy. Opiera się na fakcie, że grupa indywidualnych neutralnych sportowców z definicji nie może być uważana za drużynę. Zwracamy uwagę, że IIHF potwierdziło, iż zastosuje się do tych zaleceń. Zalecenie to sporządzono po konsultacjach z zainteresowanymi federacjami międzynarodowymi i innymi uczestnikami ruchu olimpijskiego. Stanowisko to odzwierciedla zawieszenie działalności Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego – poinformowało biuro prasowe MKOl-u.

Międzynarodowa Unia Biathlonowa (IBU) również była nieugięta w kwestii powrotu Rosjan. Władze IBU, mimo zalecenia Trybunału Arbitrażu ds. Sportu dotyczącego przywrócenia zawodniczek i zawodników z tego kraju, nie zmieniły swoich wcześniejszych postanowień. Jednocześnie potwierdziły, że Rosjanie będą mogli startować dopiero po zakończeniu wojny, gdyż ich wewnętrze przepisy nie przewidują udziału neutralnych sportowców w międzynarodowych zawodach biathlonowych (co automatycznie uniemożliwiło im także możliwość zakwalifikowania się na igrzyska). Warto dodać, że IBU prezentuje praktycznie niezmienne stanowisko od samego początku inwazji Rosji na Ukrainę, co możemy wyczytać m.in. w tym komunikacie.

– Sytuacja nie uległa zmianie od Kongresu IBU w 2022 roku, kiedy to głosowano nad zawieszeniem Rosyjskiego Federacji Biathlonowej i Białoruskiej Federacji Biathlonowej ze względów bezpieczeństwa. W chwili obecnej udział Rosjan i Białorusinów w mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich jest wykluczony – stwierdzono w jednym z oświadczeń IBU.

Zamknięte tory

Na igrzyskach nie zobaczymy też rosyjskich saneczkarzy, bobsleistów czy skeletonistów. Decyzje w tej sprawie podjęto po spotkaniach delegatów na oficjalnych kongresach poszczególnych federacji, którzy w dużej mierze byli przeciwni do dopuszczeniu Rosjan do udziału w kwalifikacjach. Jako powód podawano wówczas brak neutralności ze strony rosyjskich sportowców, którzy zdaniem działaczy w dużej mierze służyli w wojsku lub angażowali się politycznie.

Możemy więc stwierdzić, że rosyjscy sportowcy, nawet mający neutralny stosunek wobec wojny w obecnej sytuacji mieli bardzo małe szanse na start w zimowych igrzyskach olimpijskich w 2026 roku. FIS umożliwił im wzięcie udziału w kwalifikacjach do imprezy w ostatniej chwili, ISU ograniczyła im liczbę miejsc na imprezie, a większość federacji w ogóle nie zgodziło się na starty Rosjan. Taka postawa skłoniła więc nielicznych zawodników z Rosji do zmiany obywatelstwa sportowego.

Będą Rosjanie, ale ze zmienionym obywatelstwem

Na zimowych igrzyskach olimpijskich we Włoszech wystąpi aż 27 sportowców, którzy urodzili się jako Rosjanie, ale w trakcie kariery zmienili obywatelstwo sportowe. Wśród nich są przedstawiciele następujących dyscyplin: łyżwiarstwo figurowe, łyżwiarstwo szybkie i biathlon. Większość z nich – 18 – zdecydowało się na zmianę jeszcze przed 24 lutego 2022 roku.

Podobną decyzję już po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny podjęła czwórka łyżwiarzy i łyżwiarek szybkich oraz pięcioro łyżwiarzy i łyżwiarek figurowych. Będą reprezentować Gruzję (3 sportowców), Kazachstan (3 sportowców), oraz Polskę, Niemcy i Węgry (po 1 sportowcu). Część z nich jest wymienianych jako faworyci do zdobycia medali w trakcie tej imprezy – są to m.in. Nikita Wołodin czy Władimir Siemirunnij.

Pomimo zmiany obywatelstwa sportowego niektórzy wciąż na co dzień trenują w Rosji bądź regularnie odwiedzają ten kraj. Przykładowo cała reprezentacja Gruzji w łyżwiarstwie figurowym trenuje w Moskwie, Permie czy Petersburgu. Ich decyzja o zmianie obywatelstwa sportowego wynika więc tylko z chęci startów w międzynarodowych zawodach, a nie z powodu potępienia polityki rosyjskiej. Wspomniany wcześniej Wołodin natomiast po jednej z wygranych Grand Prix podkreślał, iż wciąż czuje się Rosjaninem i jest dumny, kiedy wspominają o nim w ojczyźnie. Decyzja o chęci reprezentowania innego kraju wynikała tylko z powodów sportowych.

Część z tych sportowców spotkała się z ostracyzmem– Luce Berulawie i Anastazji Meletkinie ukraińscy łyżwiarze figurowi odmówili podania ręki podczas zawodów w 2025 roku ze względu na ich treningi w Rosji. Niewykluczone, że podobne sytuacje będą miały miejsce także w przypadku innych sportowców pochodzących z kraju rządzonego przez Putina na najbliższych igrzyskach.

Rosjanie w polskiej kadrze

Trzech sportowców pochodzenia rosyjskiego będzie reprezentować Polskę na zimowych igrzyskach olimpijskich 2026. Są to: Władimir Samojłow (łyżwiarstwo figurowe), Jekaterina Kurakowa (łyżwiarstwo figurowe) i Władimir Siemirunnij (łyżwiarstwo szybkie). Pierwsza dwójka uzyskała polskie obywatelstwo jeszcze przed 2022 rokiem. Powodem chęci uzyskania nowego paszportu była jednak głównie duża rywalizacja w rosyjskiej kadrze. Kurakowa i Samojłow nie są wskazywani w gronie faworytów do medalu.

Zupełnie inny przypadek to Siemirunnij, który na zmianę obywatelstwa sportowego zdecydował się z powodów politycznych. Do Polski przyjechał w 2023 roku, a już rok później zaczął prezentować nasz kraj na arenie międzynarodowej. W 2025 roku, aby m.in. móc pojechać na zimowe igrzyska olimpijskie otrzymał polskie obywatelstwo. Siemirunnij będzie jednym z faworytów do zdobycia medalu,szczególnie na dystansie 10000 metrów.

Co sami Rosjanie sądzą o starcie sportowców na igrzyskach?

Minister Sportu Federacji Rosyjskiej i jednocześnie szef Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego (RKO) Michaił Diegtiariew to obecne najważniejszy działacz w tamtejszym sporcie. Polityk od wielu lat związany z Liberalno-Demokratyczną Partią Federacji Rosyjskiej obie funkcję zaczął pełnić w 2024 roku. Postawiono wówczas przed nim jeden, główny cel – jak najszybsze przywrócenie sportowców do międzynarodowych startów. W tym celu, wzorem czasów radzieckich, objął więc najważniejsze stanowiska w ministerstwie sportu, jak i RKOl.

Diegtiariew, w przeciwieństwie do swoich poprzedników (Olega Matytsina i Stanisława Pozdniakowa), wykazuje większe zrozumienie dla sytuacji, w której znalazła się Rosja po 24 lutego 2022 roku. Od początku nie był przeciwny startom w zawodach międzynarodowych w przypadku braku symboli narodowych. Wielokrotnie podkreślał, że poprzez udział w tych imprezach wszyscy przyzwyczają się ponownie do obecności sportowców z Rosji, a z czasem zgodzą się na przywrócenie flagi i hymnu. W jego opinii całkowita izolacja bardziej szkodzi, niż pomaga w tej kwestii. W trakcie ostatnich dwóch lat przeprowadził także sporo rozmów z poszczególnymi przedstawicielami federacji sportowych, próbując skłonić ich do zmiany stanowiska wobec Rosji

Możemy stwierdzić, że jego działania powoli przynoszą efekty. Obecnie już 67 międzynarodowych federacji umożliwia zawodnikom z Rosji starty w zawodach. Coraz częściej możemy zauważyć także rosyjskich juniorów występujących z symbolami narodowymi[4]. W przypadku najmłodszych takie decyzje podjęły już Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów (IWF), Światowa Federacja Curlingu (WCF), Międzynarodowa Federacja Jeździecka (FEI), Międzynarodowa Federacja Szermiercza (FIE) czy Międzynarodowa Federacja Siatkówki (FIVB).

Powrót w LA?

Na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu kilka miesięcy temu Diegtiariew stwierdził, że liczy na starty wszystkich rosyjskich sportowców z narodową flagą i innymi symbolami narodowymi na letnich igrzyskach olimpijskich w 2028 roku. Możemy zauważyć, że ma nadzieję na zniesienie do tego czasu wszelkich sankcji, co wydaje się być jednak na obecną chwilę nierealne. O tym, jak małymi krokami chcą oni dążyć do osiągnięcia tego celuprzypomniał Diegtiariew także kilka dni przed startem imprezy we Włoszech.

Oczywiście wszyscy chcemy, aby Rosja była w pełni reprezentowana na najważniejszej sportowej imprezie, ale teraz nie jest czas, by obrazić się i trzasnąć drzwiami. Bez międzynarodowych zawodów poziom naszego sportu nieuchronnie spadnie. Zdając sobie z tego sprawę, postanowiliśmy uczestniczyć tam, gdzie tylko nadarzy się taka okazja. Będziemy kibicować tym, którzy pojechali z całych sił. Naszym głównym celem jest jednak oczywiście umożliwienie startów wszystkim sportowcom z Rosji w międzynarodowych zawodach z naszą narodową flagą i hymnem. Na rok 2026 głównym zadaniem jest natomiast przywrócenie statusu Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego (jako pełnoprawnego członka MKOl – przyp. red.) oraz występ jesienią jako pełnoprawna drużyna olimpijska na Młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich w Dakarze (…) Igrzyska olimpijskie w Mediolanie są więc ważnym etapem. Ale naszym najważniejszym celem są starty na letnich igrzyskach olimpijskich 2028 w Los Angeles z flagą i hymnem – stwierdził Diegtiariew w felietonie przygotowanym dla Sowieckiego Sportu.

Neutralność sukcesem czy porażką?

W innej wypowiedzi stwierdził, że dopuszczenie Rosjan do startów na zimowych igrzyskach olimpijskich jest w pewnym sensie zwycięstwem jego kraju. Jego wypowiedzi mają na celu głównie podtrzymanie w społeczeństwie nadziei na szybki powrót, gdyż wielu kibiców jest coraz bardziej zniecierpliwionych brakiem startów w międzynarodowych zawodach. Nie wszyscy jednak podzielają jego działania. Mistrzyni olimpijska z Pekinu Weronika Stiepanowa oświadczyła, że nie będzie składać wniosku o przyznanie neutralnego statusu przez FIS.

Nie będę składać wniosku o przyznanie statusu neutralnego sportowca. Na pewno nie w obecnej formie, gdyż sportowcy muszą powstrzymywać się od jakichkolwiek działań związanych z flagą państwową, hymnem, herbem lub jakimkolwiek innym symbolem Rosji. Jestem obywatelką Rosji i rosyjskim sportowcem. Nie mam się czego wstydzić. Dokonałam dawno wyboru i wyraziłam swoje poglądy – i nie zmieniam ich. Nie potępiam tych, którzy zgłosili się po neutralny status – wśród nich jest wielu moich przyjaciół. Nie oceniam ich jako ludzi czy motywacji. Każdy, kto ma oczy i mózg zobaczy: w naszej narodowej drużynie, w sporcie, ogólnie w kraju istnieje wolność słowa i prawo do różnych poglądów – tak, w ramach prawa. Czego szczerze życzę kolegom z Europy. A ja wrócę na arenę międzynarodową właśnie z flagą państwową, hymnem, herbem lub jakimkolwiek innym symbolem Rosji. I to już wkrótce! – napisała na Telegramie Stiepanowa.

Widzimy więc, że obecnie w Rosji panuje dość duży rozdźwięk. Mimo dość sporych zmian poczynionych przez Diegtiariewa od 2024 roku w kwestii podejścia do startów w zawodach bez symboli narodowych nie wszyscy uważają ten kierunek za słuszny. Są to zazwyczaj osoby, które najbardziej popierają politykę prowadzoną przez Władimira Putina i najczęściej stosują antyzachodnią retorykę w swoich wypowiedziach.

Paralimpijczycy ze zgodą na starty z symbolami narodowymi

Diegtiariew w ostatnich wypowiedziach wspominał także o igrzyskach paralimpijskich, choć nie poświęcał im dużej uwagi.

Zgromadzenie generalne Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego we wrześniu podjęło decyzję o pełnym przywróceniu członkostwa Rosyjskiemu Komitetowi Paralimpijskiemu (RKP)[5]. Za głosowało 91 działaczy, a przeciw – 77. To jednak nie rozwiązało w pełni problemów rosyjskich sportowców. Większość federacji nie chciała im jednak umożliwić startu w igrzyskach, poprzez niedopuszczenie ich do udziału kwalifikacjach. Już w październiku przekazał to szef Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego Andrew Parsons:

Stanowisko FIS, IBU i World Curling oznacza, że sportowcy i drużyny z Rosji nie mogą uczestniczyć w międzynarodowych zawodach, co uniemożliwia ich kwalifikację na zimowe igrzyska paralimpijskie. Chociaż Rosjanie mogą teraz brać udział w zawodach w hokeju na sledząco, na tym późnym etapie kwalifikacji już wyłoniono sześć drużyn uczestniczących w turnieju kwalifikacyjnym w listopadzie. Jako przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego szanuje decyzję zgromadzenia generalnego o zniesieniu częściowego zawieszenia paralimpijskich komitetów Rosji i Białorusi, ale zarazem w pełni szanuje decyzje każdej międzynarodowej federacji, która decyduje o startach sportowców z tych państw – stwierdził wówczas Parsons.

Na specjalnych zasadach

Taka wersja obowiązywała przez kilka miesięcy. Wydawało się, że mimo decyzji Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego na tej imprezie nie zobaczymy żadnych Rosjan. Ostatecznie zmiany nadeszły pod koniec stycznia 2026 roku. Powydaniu kolejnego zalecenia przez Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu zezwolono na dopuszczenie sportowców z tego kraju do udziału w kwalifikacjach poza standardowymi procedurami, o czym poinformował szef Rosyjskiego Komitetu Paralimpijskiego Paweł Rożkow. W połowie lutego dowiemy się więc, czy i kto ostatecznie wystąpi na tej imprezie. To sukces rosyjskich działaczy – pomimo sporych trudności w ostatecznej chwili udało im się osiągnąć choć część zamierzonego wcześniej celu.

Warto dodać, że sama decyzja Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego z września ubiegłego roku spotkała się z krytyką w wielu krajach – także w Polsce. Minister Sportu Jakub Rutnicki tak się wypowiedział na ten temat na portalu X.

Stanowczo potępiam decyzję ws. Rosji i Białorusi. Agresorzy nie mogą być traktowani jak pełnoprawni członkowie, gdy nadal łamią fundamentalne zasady. Dopóki wojna w Ukrainie się nie zakończy, nie może być mowy o powrocie Rosji i Białorusi do rywalizacji sportowej – napisał minister.

W 2030 roku z symbolami narodowymi?

Tak mała liczba sportowców z Rosji jest w pewnym sensie porażką Rosjan. Pokazuje, że w wielu federacjach wciąż zbyt słabo działa ich lobbing, a pomimo podejmowanych działań na igrzyska we Włoszech pojedzie blisko 200 sportowców mniej niż cztery lata wcześniej. Niektórzy, tak jak minister sportu Diegtiariew, starają się dostrzegać pewne plusy – np. w zmianie stanowiska FIS w grudniu ubiegłego roku.

W następnej edycji zimowych igrzysk, niezależnie od stanu wojny na Ukrainie zobaczymy w mojej ocenie zdecydowanie większą liczbę sportowców z Rosji. Na to wskazuje ogólny trend, gdyż z każdym miesiącem powiększa się grono federacji umożliwiających im międzynarodowe starty. Ponadto działania zbrojne prowadzone na Ukrainie spotykają się z coraz mniejszym zainteresowaniem opinii publicznej. Ministerstwo Sportu Federacji Rosyjskiej i Rosyjski Komitet Olimpijski przyjęły więc słuszną taktykę – małymi krokami do przodu przyzwyczajać kibiców i poszczególne federacje do powrotu Rosjan.


[1] W ten dorobek wliczeni są także sportowcy z innych republik, którzy reprezentowali Związek Radziecki i Wspólnotę Niepodległych Państw.

[2] A w późniejszych miesiącach także zajęcie części obwodów donieckiego i ługańskiego.

[3] Pojęcie neutralności nie jest jasno określone. W przypadku startu Rosjan na igrzyskach w Paryżu wykazano, że wielu z nich tak naprawdę nie powinno otrzymać takiego statusu, co wykazałem w artykule z 2024 roku. https://pids.pl/komentarz/sportowcy-z-rosji-i-bialorusi-na-igrzyskach-w-paryzu-jako-indywidualni-neutralni-atleci/

[4]Tak się dzieje także w pojedynczych dyscyplinach wśród seniorów. Przykładowo Komitet Wykonawczy Międzynarodowej Federacji Judo (IJF) pod koniec listopad przywrócił rosyjskim sportowcom prawo do występów na międzynarodowych turniejach z narodowymi symbolami – flagą i hymnem.

[5]Członkostwo Rosji częściowo zawieszone od 2023 r. z powodu naruszeń obowiązków statutowych. Wówczas bowiem do Rosyjskiego Komitetu Paraolimpijskiego przyłączono federację z okupowanych ukraińskich obwodów.