Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) decyzją z 7 lipca 2026 roku postanowił tymczasowo znieść zawieszenie Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. To dla wielu obserwatorów spore zaskoczenie – nie doszło bowiem nadal nawet do rozpoczęcia rozmów pokojowych pomiędzy Rosją a Ukrainą. Co w praktyce oznacza decyzja MKOl-u i jak ona jest argumentowana przez organizację?
MKOl od początku pełnoskalowej inwazji potępiał atak Rosji na Ukrainę. 28 lutego 2022 roku zarekomendował wszystkim federacjom całkowite wykluczenie rosyjskich sportowców z międzynarodowej rywalizacji. Gdy w październiku 2023 roku Rosyjski Komitet Olimpijski włączył do swoich struktur regionalne federacje sportowe z okupowanych obwodów: donieckiego, ługańskiego, chersońskiego i zaporoskiego, MKOl w ciągu tygodnia zawiesił go za naruszenie zasad ruchu olimpijskiego.
Co oznacza zmiana rekomendacji?
Przez kilka lat MKOl był w stanie iść tylko na dość małe ustępstwa. Pod koniec 2023 roku dopuścił możliwość startu zawodników z tego kraju jako Indywidualni Neutralni Atleci. Mieli to być sportowcy, którzy nie popierali wojny, a także nie należeli do wojska i służb. W takim statusie mogliśmy oglądać ich na igrzyskach olimpijskich w 2024 roku czy tegorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich.
Decyzję z 7 lipca 2026 roku możemy więc określić jako przełomową. Wprowadza bowiem radykalne zmiany w stosunku do Rosji. Są to największe ustępstwa od momentu pełnoskalowej wojny. Co bowiem oznaczają postanowienie MKOl-u?
- Rosyjscy sportowcy mogą brać udział w kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich w Los Angeles, które odbędą się w 2028 roku. Jest to o tyle istotne, że okres kwalifikacji do imprezy w większości dyscyplin sportowych właśnie niedługo się rozpoczyna,
- Nie ma już zalecenia MKOl-u dotyczącego niedopuszczenia Rosjan do udziału w międzynarodowych zawodach – także w rywalizacji drużynowej,
- Sportowcy z Rosji nie będą sprawdzani pod kątem neutralności. To oznacza, że nie będą sprawdzane między innymi powiązania ze służbami, a także ich poglądy polityczne (w tym także ewentualne poparcie dla polityki prowadzonej przez Władimira Putina),
- MKOl zniósł również zakaz organizowania międzynarodowych zawodów w Rosji. Od teraz będzie to zależne od poszczególnych federacji sportowych. MKOl w najbliższym czasie nie zamierza jednak organizować zawodów w tym kraju ani zapraszać na najważniejsze imprezy rosyjskich oficjeli,
- Decyzja w sprawie przywrócenia symboli narodowych Rosji nie została jeszcze podjęta. Ma to zostać wyjaśnione „w najbliższym czasie”. Biorąc pod uwagę podjęte dziś decyzję przez MKOl jest prawdopodobne, że na igrzyskach w 2028 roku zobaczymy rosyjskie flagi czy też hymn.
Wiara w słowa Rosjan
Warto przyjrzeć się argumentacji MKOl-u dotyczących zniesienia sankcji w tym momencie. Według organizacji powodem podjęcia takich działań jest fakt, iż Rosyjski Komitet Olimpijski nie zrzesza już regionalnych organizacji sportowych działających na okupowanych terenach Ukrainy, które zostały włączone w jego struktury w 2023 roku. Ówczesny szef Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego Stanisław Pozdniakow stwierdził, że to była naturalna decyzja, gdyż te tereny po referendum są przez władze Rosji uznawane za integralną część kraju.
MKOl uznał to za złamanie Karty Olimpijskiej i zawiesił RKOl. Czy jednak faktycznie w ciągu niecałych 3 lat nastąpiły zmiany i Rosyjski Komitet Olimpijski nie wspiera rozwoju sportu czterech okupowanych obwodach Ukrainy? Oczywiście jest to nieprawda – te regiony ulegają coraz większej rusyfikacji, a nakłady finansowe zwiększają się z roku na rok. W ciągu najbliższych 5 lat mają być one w pełni zintegrowane z całym systemem sportowym w kraju. Zapewnienia Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego, że nie będzie on ingerować w ich działalność w najbliższych latach są więc najzwyklejszym kłamstwem. Więcej o tym można przeczytać w tej publikacji.
Drugim argumentem, który mógł wpłynąć na decyzję MKOl-u jest zapewnienie zwiększenia kontroli dopingowych, z czym również mają ogromny problem w Rosji. Rosyjscy działacze wielokrotnie obiecywali poprawę w tym zakresie, jednak należy powątpiewać, czy faktycznie tak będzie. Od afery dopingowej, która została ujawniona pod koniec 2015 roku wiele federacji sportowych ma bowiem ograniczone do Rosjan zaufanie w tej kwestii. Szczególnie jeśli zauważymy, że był to problem o charakterze strukturalnym, a przyjmowanie dopingu często było koordynowane z ważnymi działaczami rosyjskimi.
Decyzja zgodna z oczekiwaniami Rosjan
Decyzja MKOl-u, z perspektywy wielu państw Zachodu, w tym momencie jest całkowicie niezrozumiała. Spotyka się jednak z ogromny zadowoleniem w Rosji. Na ten temat wypowiedział się już tamtejszy minister sportu i szef Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego Michaił Diegtiariew.
– Powrót naszego kraju do rodziny olimpijskiej to zielone światło dla międzynarodowych federacji do przywrócenia praw wszystkim naszym sportowcom – napisał Diegtiariew na swoim kanale w serwisie Telegram.
Można stwierdzić, że Michaił Diegtiariew spełnia wszystkie zadania postawione przed nim w 2024 roku przez władzę na Kremlu. Wówczas objął w ciągu kilku miesięcy funkcję ministra sportu, jak i przewodniczącego Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. Było to powrotem do modelu z czasów Związku Radzieckiego. Cel miał prosty – stopniowe lobbowanie w kwestii przywrócenia rosyjskiego sportu do międzynarodowej rywalizacji. Gdy w ubiegłym roku w trakcie Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu Diegtiariew stwierdził, że liczy na starty wszystkich rosyjskich sportowców z narodową flagą i innymi symbolami narodowymi na letnich igrzyskach olimpijskich w 2028 roku, wydawało się to być jednak nierealne. Od tego czasu się jednak sporo zmieniło, a MKOl, jak i wiele federacji sportowych, zaczęły być uległe wobec działań Rosji.
Cel – Los Angeles
O tym, że Diegtiariew małymi kroczkami osiąga wszystkie zamierzone cele, świadczy jego wypowiedź z lutego tego roku. Na kilka dni przed startem zimowych igrzysk olimpijskich we Włoszech powiedział, że głównym zadaniem jest zniesienie zawieszenia Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego.
– Oczywiście wszyscy chcemy, aby Rosja była w pełni reprezentowana na najważniejszej sportowej imprezie. Ale teraz nie jest czas, by obrazić się i trzasnąć drzwiami. Bez międzynarodowych zawodów poziom naszego sportu nieuchronnie spadnie. Zdając sobie z tego sprawę, postanowiliśmy uczestniczyć tam, gdzie tylko nadarzy się taka okazja. Będziemy kibicować tym, którzy pojechali z całych sił. Naszym głównym celem jest jednak oczywiście umożliwienie startów wszystkim sportowcom z Rosji w międzynarodowych zawodach z naszą narodową flagą i hymnem. Na rok 2026 głównym zadaniem jest natomiast przywrócenie statusu Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego [jako pełnoprawnego członka MKOl – przyp. red.] oraz występ jesienią jako pełnoprawna drużyna olimpijska na Młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich w Dakarze (…) Igrzyska olimpijskie w Mediolanie są więc ważnym etapem. Ale naszym najważniejszym celem są starty na letnich igrzyskach olimpijskich 2028 w Los Angeles z flagą i hymnem – stwierdził Diegtiariew w felietonie przygotowanym dla Sowieckiego Sportu.
Diegtiariew ponadto wielokrotnie podkreślał, że działacze regularnie przekazują dokumenty stwierdzające bezzasadność zawieszenia sportowców z jego kraju. Teraz widzimy więc, że lobbing okazał się być skuteczny i Rosja na obecną chwilę osiąga większość zamierzonych celów.W tej kwestii warto przyjrzeć się jeszcze jednej postaci – Kirsty Coventry, czyli szefowej MKOl-u, będącej zwolenniczką dopuszczenia do rywalizacji wszystkich sportowców.
Czy mogliśmy się spodziewać takiej decyzji?
Kirsty Coventry została wybrana na przewodniczącą MKOl-u w marcu ubiegłego roku, zastępując na tym stanowisku Thomasa Bacha. Jej kandydatura od początku była krytykowana przez stronę ukraińską. W 2023 r. Coventry poparła bowiem umożliwienie Rosjanom startów pod neutralną flagą w międzynarodowych zawodach, w tym na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Stwierdziła, że „wartości olimpijskie to otwartość na wszystkich” i że „trzeba zobaczyć, co z tego wyniknie”. W innej wypowiedzi stwierdziła, że „aby promować nasze wartości doskonałości, szacunku i przyjaźni, MKOl musi pozostać neutralny i nie angażować się w politykę”.
W połowie kwietnia 2026 r. Coventry wezwała natomiast do wspierania politycznej neutralności igrzysk olimpijskich. Wypowiedź miała miejsce podczas Europejskiego Forum Sportowego. Odbywało się w Pafos i zostało zorganizowane w czasie prezydencji Cypru w Radzie Unii Europejskiej. Pojawili się na niej działacze z wielu europejskich państw i to do nich były kierowane słowa, mające pokazać, w jaką stronę idzie MKOl.
– Sportowcy mogą nas inspirować tylko wtedy, gdy mogą konkurować. A mogą to robić tylko wtedy, gdy będziemy zachowywać ścisłą neutralność sportu. Dla nas wszystkich oznacza to, że musimy chronić autonomię sportu. Aby móc powiedzieć wszystkim sportowcom, niezależnie od tego, skąd pochodzą: tak, możecie konkurować swobodnie, bez ingerencji politycznej – powiedziała Kirsty Coventry.
Rosja jak Białoruś
Kilka tygodni później można było się przekonać, co oznacza jej wypowiedź. Na początku maja MKOl ogłosił, że nie rekomenduje już ograniczeń wobec białoruskich sportowców. To oznaczało, że według organizacji poszczególne federacje sportowe powinny dopuszczać zawodników z tego kraju do międzynarodowej rywalizacji bez żadnych ograniczeń. A więc także z symbolami narodowymi. To w praktyce oznacza wywarcie presji na poszczególne federacje, aby zaczęły dopuszczać zawodników z Białorusi do międzynarodowej rywalizacji.
Jednocześnie wówczas wydawało się, że ze względu na bardziej skomplikowaną sytuację Rosji (włączenia w struktury Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego okupowanych obwodów ukraińskich i afery dopingowej) w najbliższych miesiącach MKOl nie pójdzie na tak spore ustępstwa w ich sprawie. Jak możemy zauważyć, wszystko okazało się pójść w zupełnie innym kierunku. Warto dodać, że po zdjęciu sankcji przewodnicząca MKOl-u stwierdziła, że sportowcy nie mogą ponosić odpowiedzialności za polityków.
– Chcemy mieć pewność, że wszyscy sportowcy mają możliwość uczestniczenia w igrzyskach olimpijskich i nie ponoszą odpowiedzialności za działania swoich rządów. Jednocześnie podkreślamy, że nie popieramy agresji i działań wojennych na całym świecie. Będziemy dalej postępować zgodnie z tą zasadą – stwierdziła Coventry na konferencji prasowej.
Protesty w niczym nie pomogą
Na obecną chwilę nie widać większych szans na to, aby MKOl ponownie zawiesił Rosyjski Komitet Olimpijski. W tej sprawie nie pomogą protesty nawet ze strony sporej liczby federacji z Europy. Najpewniej więc na igrzyskach w Los Angeles zobaczymy Rosjan w o wiele większej liczbie niż w Paryżu, gdzie było zaledwie kilkanaście zawodników i zawodniczek z tego kraju. Od teraz najpewniej nie będą musieli spełniać także zasad neutralności. Niewykluczone więc, że zobaczymy także osoby popierające tzw. „specjalną operację wojskową”.
Gdyby okazało się, że sportowcy zostaną dodatkowo dopuszczeni z symbolami narodowymi, Rosja zyska bardzo silne narzędzie soft power. Czy tak się stanie? To pokażą najbliższe miesiące. Jednego możemy być pewni – MKOl, podejmując w obecnym momencie decyzję o zdjęciu sankcji na tamtejszy komitet olimpijski, uległ działającemu sprawnie od ponad 2 lat rosyjskiemu lobbingowi.

